Fajerwerki TYLKO dwa dni w roku!

Wciąż nic się nie zmienia. Nagminnie łamiemy prawo, a cierpią niewinne zwierzęta.

Wciąż nic się nie zmienia. Nagminnie łamiemy prawo, a cierpią niewinne zwierzęta.

W myśl ogólnie przyjętej wolności oraz braku kary przyjęła się w naszym kraju zasada, że jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, wieczorami, a nawet późno w nocy co rusz słychać wybuchy fajerwerków. Niestety, ale trwa to nawet do końca pierwszej dekady stycznia!

Dziś strzeli ten, jutro tamten, w następnym dniu jeszcze ktoś inny. W indywidualnym odczuciu kogoś takiego wydaje się, że to nic takiego. No co? Raz strzeliłem, chciałem sprawdzić przed Sylwestrem. Jednak dla zwierząt trwa permanentny czas zagrożenia. Na efekty nie trzeba czekać. Już widać błąkające się psy, które uciekły wystraszone hałasem. Nie trzeba chyba nikomu przypominać, że pies słyszy wybuchy wielokrotnie bardziej niż człowiek? Nie tylko pies…

Teoretycznie takie strzelanie poza Nowym Rokiem i Sylwestrem jest zabronione. Sprawy te określają przepisy prawa miejscowego w formie zarządzenia, rozporządzenia wojewody lub uchwały rady gminy wskazują ramy czasowe, w których dopuszcza się używanie fajerwerków. Zwyczajowo przyjęto w Polsce, że jest to okres Sylwestra i Nowego Roku, choć mogą zdarzać się wyjątki.

Ograniczenia w używaniu fajerwerków wprowadzają również przepisy kodeksu wykroczeń. W art. 51 k.w. opisano czyn polegający na zakłócaniu ciszy, spokoju i porządku publicznego. Warto zauważyć, że przepis ten nie zawiera ograniczeń czasowych – obowiązuje nieprzerwanie cały rok. Dla wyczerpania znamion wykroczenia, a tym samym podjęcia interwencji przez policjanta, wymagane jest zgłoszenie osoby, której przeszkadza hałas. Zgodnie z k.w., sprawcy grozi mandat karny w wysokości 500 zł lub wniosek o ukaranie do sądu - grzywną do 5 tys. zł. (więcej)

Niestety, ale mało kiedy dochodzi do ukarania. Jednak tutaj nie chodzi o nieskuteczne przepisy, ale przyzwolenie społeczne. Ludzie muszą zacząć reagować na tego typu incydenty. Można zwrócić komuś uwagę, że tak nie powinien robić. W ostateczności można takie incydenty zgłosić na policję. Tak, będzie się to wiązało ze złożeniem zawiadomienia.

Prawda jest jednak taka, że najbardziej przykre jest to, że fajerwerkowi „dowcipnisie”, nie mają w ogóle świadomości, jak wiele cierpienia powodują swoimi zabawami. Brak empatii widać w różnego rodzaju komentarzach - zapewne i pod tym artykułem. Gdyby było inaczej, gdybyśmy się wzajemnie szanowali, to strzelano by wyłącznie w dwa przyjęte w naszym kraju dni, dzięki czemu właściciele zwierząt mogliby się do tego odpowiednio przygotować. Ale to chyba tylko naiwne życzenie, bo trudno liczyć, żeby coś się zmieniło…