Premia za walkę z bumelantką w Turowie?

Prawie dwa miesiące po fakcie, ale wciąż wielu pracownikom odbija się czkawką metoda podziału „ekstra” nagrody w KWB Turów…

Prawie dwa miesiące po fakcie, ale wciąż wielu pracownikom odbija się czkawką metoda podziału „ekstra” nagrody w KWB Turów…

Jak poinformowały naszą redakcję wiewiórki, w kopalni wciąż wiele osób nie może pogodzić się z nową formą podziału ekstra nagrody, jaką otrzymali pracownicy KWB Turów na koniec roku. W jej podziale brana była pod uwagę absencja pracowników w pracy.

Gdy ktoś takowej nie miał, to otrzymywał 100% nagrody (5 tys. zł brutto). Gdy miał chociaż jeden dzień na przykład opieki, otrzymywał 3,5 tys. brutto nagrody. Gdy takich dni było powyżej 14, kwota malała do 2,5 tys. brutto.

W każdym razie efekt jest teraz taki, jak kończy swój wywód nasza wiewiórka:

-Doszło do tego, że ludzie teraz chorzy siedzą w pracy z obawy braku nagród i zarażają się nawzajem! Czy ktoś zrobi z tym porządek? Czy to jest zgodne z polityką rządu, promowaniem narodzin dzieci? Wspieraniem rodziny? Skoro karze się, nie dając nagrody tych, co skorzystali z urlopu ojcowskiego?

Problem jednak w tym, że jak sprawdzaliśmy, ta premia była właśnie taką „ekstra” premią za frekwencję. Nagroda ma bowiem pomóc w poprawie statystyki obecności, gdyż pod tym względem KWB Turów odstaje choćby od Bełchatowa… Nieoficjalnie, ta premia ma uchodzić za premię walki z bumelantką i jak widać po zacytowanej wypowiedzi, najwidoczniej przyniosła rządy efekt.