Transformacja – czyli zmiana sposobu wytwarzania energii, w Polsce mamy ją głównie z węgla, na niskoemisyjne źródła np. OZE. Tyle teoria. Unijna polityka wyznaczyła cel klimatyczny, który ma osiągnąć 0 emisji gazów cieplarnianych do 2050 roku. Zatem z roku na rok „brudna” energia staje się coraz mniej opłacalna, wypiera ją nowoczesność i niskoemisyjność.
W czasach niepewnej geopolityki na szali mamy niezależność, bo transformacja energetyczna zmierza do niezależności lokalnej i narodowej.
Szans jest więcej, bo nowe technologie, bezemisyjne źródła energii to także miejsca pracy, często związane z innowacjami. Najważniejszym aspektem transformacji regionów węglowych jest lepsza jakość powietrza, mniejsze zanieczyszczenie środowiska, a to oznacza lepsze zdrowie mieszkańców.
Szansa zatem dla regionów, które są w transformacji (Wielkopolska Wschodnia) lub za chwilę będą (subregion Turów, Lubelszczyzna), jest ogromna, pod warunkiem że wsparcie finansowe unijne i rządowe będzie zagwarantowane. Oczywiście same pieniądze nie prowadzą do sukcesu, bo sporą rolę odgrywa świadome społeczeństwo lokalne, które przygotuje się do procesu i przygotuje rzetelny plan sprawiedliwej transformacji. Przykład Wałbrzycha i zamykania kopalń bez wsparcia państwa nasuwa się natychmiast, gdy mówimy o zagrożeniach transformacji, w Wałbrzychu często mówi się o tzw. dzikiej transformacji. Skutkowało to nagłym wzrostem bezrobocia. Region został zaniedbany, opuszczony i pozostawiony sam sobie.
Zagrożenia wymienia także starosta zgorzelecki Artur Bieliński:
– „Demografia oraz brak rządowych środków na inwestycje doprowadzi do katastrofy, głównie w Bogatyni. Brak Turowa to brak wpływów do budżetu Bogatyni, które dziś są na poziomie około 100 mln zł. Bardzo Trudo będzie tę lukę budżetową zapełnić”.
Tego boją się samorządy także w subregionie Turów.
Transformacja i fundusze na nią to także edukacja i nowe możliwości, inwestycje w turystyce, rekreacji i kulturze. Zatem poprawa jakości życia mieszkańców jest obiecująca. Jednak jak przekonać górników i branżę energetyczną do zmian? Zawsze jest ciężko. Michał Hetmański z Fundacji Instrat wyjaśnia:
„Polska przez lata żyła w przekonaniu, że my mamy węgiel i węgiel robi 100% zapotrzebowania na energię elektryczną i ciepło. To się zmieniło, na koniec ubiegłego roku udział węgla w gospodarce, w produkcji energii elektrycznej wyniósł ledwo 50% i to, że o 30% już to spadło, jest dowodem na to, że przez 10 lat wcale nie protransfomacyjnych rządów Zjednoczonej Prawicy ta transformacja się odbywała i zostały przygotowywane inwestycje w polski off shore i polski atom, które wyprą polski węgiel.”
O udanych przykładach transformacji w Polsce jeszcze nie możemy mówić, bo regiony albo są już w procesie, albo do niego się szykują. Dane Agencji Rozwoju Przemysłu mówią o kondycji regionów węglowych: „W 2025 r. sprzedaż węgla wyniosła 40,2 mln ton, o 2,3 mln ton mniej niż w 2024 roku. Polskie kopalnie w ubiegłym roku wydobyły 42,8 mln ton węgla kamiennego, o 1,2 mln ton mniej niż w 2024 r.”, a to oznacza, że idą zmiany.
Te regiony węglowe, które już dostały unijne wsparcie w części przekazują je na efektywność i samowystarczalność energetyczną oraz innowacje. Tak jak w regionie Wielkopolski Wschodniej. Jednak każdy region potrzebuje najpierw edukacji. Bo świadoma transformacja z udziałem lokalnej społeczności to szansa na czyste miejsca pracy i zielony rozwój. To szansa na nowoczesność i niezależność.
Transformacja energetyczna to konieczny proces w walce ze zmianami klimatu, ale wymaga dużych inwestycji i odpowiedniego wsparcia społecznego. Kluczowe jest sprawiedliwe przeprowadzenie zmian – tak, aby regiony i grupy zawodowe najbardziej dotknięte reformami otrzymały realną pomoc.
Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. „Poglądy autorów i treści zawarte w materiale nie zawsze odzwierciedlają stanowisk o WFOŚiGW we Wrocławiu".