W czwartek (9.04) o godzinie 16:30 w sali konferencyjnej Urzędu Miasta i Gminy w Bogatyni odbyło się spotkanie poświęcone planowanej inwestycji w biogazownię komunalną w ramach projektu BioDeck realizowanego przez spółkę Dolina Energii Bogatynia. Choć dziś Bogatynia nie korzysta z dedykowanych funduszy unijnych na sprawiedliwą transformację, planowana biogazownia jest jedną z pierwszych realnych.
Spotkanie zostało zwołane w odpowiedzi na narastające poruszenie w przestrzeni publicznej i mediach społecznościowych, wywołane publikacjami kilku bogatyńskich radnych, którzy zaczęli publicznie zgłaszać wątpliwości co do sensowności i bezpieczeństwa realizacji tej inwestycji. Wątpliwości te dotyczyły przede wszystkim potencjalnego zapachu, „nieczystości” energii wytwarzanej w biogazowni, ryzyka technologicznego oraz możliwego spadku wartości okolicznych nieruchomości. W krótkim czasie narracja ta została podchwycona i uproszczona w formie alarmistycznych grafik i haseł krążących w mediach społecznościowych, co w naturalny sposób wywołało emocje i niepokój części mieszkańców.
Jednym z najczęściej podnoszonych argumentów jest kwestia spadku wartości nieruchomości. Warto jednak spojrzeć na dane i fakty w szerszym kontekście. Bogatynia oraz cały powiat zgorzelecki należą dziś do najszybciej wyludniających się obszarów w Polsce, a presja spadkowa cen nieruchomości jest przede wszystkim konsekwencją czynników demograficznych, migracyjnych i strukturalnych, a nie punktowych inwestycji przemysłowych. Trudno jednocześnie uznać za logiczne twierdzenie, że nowoczesna, innowacyjna inwestycja energetyczna, tworząca miejsca pracy i stabilizująca lokalne ciepłownictwo, miałaby przyspieszać degradację rynku mieszkaniowego, podczas gdy brak inwestycji i dalsza marginalizacja regionu miałaby ten proces odwrócić.
Biogazownia komunalna w Bogatyni nie jest projektem abstrakcyjnym ani oderwanym od realnych potrzeb miasta. Projekt BioDeck jak przedstawiają go inwestorzy, zakłada budowę instalacji o mocy 2 MWe (megawaty elektryczne), zdolnej do produkcji ponad 11,5 tysiąca MWh energii elektrycznej i ponad 11 tysięcy MWh energii cieplnej rocznie, przy wykorzystaniu lokalnych bioodpadów. Co szczególnie istotne, jest to źródło sterowalne (czyli takie, które może produkować energię wtedy, gdy jest ona potrzebna), w przeciwieństwie do fotowoltaiki czy energetyki wiatrowej zależnych od pogody. Dzięki temu biogazownia pełni rolę stabilizującą dla całego lokalnego systemu energetycznego, zwiększając bezpieczeństwo dostaw energii i ciepła.
Nie bez znaczenia pozostaje również aspekt ciepłowniczy. Obecnie znaczna część ciepła dla Bogatyni pochodzi z Elektrowni Turów i przesyłana jest na odległość kilku kilometrów, co generuje istotne straty przesyłowe, sięgające nawet 60 procent w okresie letnim. Lokalizacja biogazowni na obrzeżach miasta, w bezpośrednim sąsiedztwie Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, pozwala na produkcję ciepła na miejscu, praktycznie eliminując te straty i realnie obniżając koszty systemowe, bez konieczności angażowania środków gminnych.
W tle tej lokalnej debaty warto dostrzec również szerszy kontekst transgraniczny. Strategia energetyczna niemieckiego powiatu Görlitz jednoznacznie zakłada wykorzystanie lokalnie produkowanego biometanu oraz biomasy do celów grzewczych i ciepłowniczych. Podobne założenia realizowane są w ramach projektów transgranicznych, takich jak United Heat, a w lipcu 2025 roku rozpoczęła się budowa dużej ciepłowni biomasowej w Zgorzelcu. Biomasa i bioodpady nie są zasobem nieskończonym, a konkurencja o dostęp do nich w regionie jest faktem. W tym kontekście trudno nie zauważyć możliwego konfliktu interesów i pytania o to, komu faktycznie zależy na tym, by Bogatynia nie zagospodarowała tych zasobów samodzielnie.
Dodatkowo straszenie reakcjami czeskich sąsiadów nie znajduje uzasadnienia ani w geografii, ani w meteorologii regionu. Bogatynia leży w Kotlinie Turoszowskiej, gdzie dominują silne wiatry z kierunków zachodnich i południowo zachodnich, co w praktyce ogranicza potencjalne oddziaływanie zapachowe na kierunek południowy. W tym przypadku mamy więc do czynienia raczej z narracją emocjonalną niż z argumentem opartym na faktach.
Trzeba jasno też powiedzieć: nie istnieją inwestycje infrastrukturalne całkowicie pozbawione ryzyka. Dotyczy to zarówno biogazowni, jak i sieci gazowych, stacji paliw, linii elektroenergetycznych czy planowanych w przyszłości znacznie bardziej złożonych technologicznie inwestycji energetycznych. Ryzyko w tym przypadku nie jest ani czymś wyjątkowym, ani niemożliwym do zarządzania. Przeciwnie, obecnie stosowane technologie biogazowe są rozwiązaniami sprawdzonymi, certyfikowanymi i objętymi ścisłymi normami środowiskowymi oraz dozorem technicznym, a proces produkcji biogazu odbywa się w instalacjach hermetycznych (czyli szczelnie zamkniętych, izolujących proces od otoczenia), co znacząco ogranicza emisje zapachowe i środowiskowe.
Zastanawiające jest również to, że w przestrzeni publicznej pojawiają się obawy przed biogazownią, podczas gdy jak dotąd nie wywołały one podobnej reakcji w przypadku innych, znacznie poważniejszych technologicznie koncepcji zapisanych w dokumentach strategicznych, takich jak potencjalna lokalizacja w przyszłości modularnego reaktora jądrowego (czyli małej elektrowni atomowej nowego typu) w regionie po wygaszeniu działalności kopalni Turów. Ta dysproporcja reakcji każe postawić pytanie, czy mamy do czynienia z merytoryczną troską o bezpieczeństwo, czy raczej z wybiórczym wzmacnianiem społecznych lęków wobec inwestycji, która akurat staje się wygodnym tematem politycznym.
W istocie cała ta debata sprowadza się do klasycznego konfliktu pomiędzy postawą NIMBY (Not In My Back Yard – „tak, ale nie u mnie”) a coraz częściej przywoływaną koncepcją PIMBY (Please In My Back Yard – „właśnie u mnie”). Transformacja energetyczna, o którą Subregion Turów walczy od lat, nie wydarzy się sama i nie wydarzy się bez konkretnych inwestycji. Nie można jednocześnie domagać się nowych miejsc pracy, innowacji i bezpieczeństwa energetycznego, a z drugiej strony blokować każdą realną próbę zmiany ze strachu przed tym, co nowe.
Biogazownia komunalna w Bogatyni jest jedną z pierwszych od dawna inwestycji, która nie polega na eksploatacji regionu i wyprowadzaniu z niego wartości, lecz na wprowadzaniu kapitału, technologii, wiedzy i stabilnych miejsc pracy. Jeśli naprawdę chcemy rozpocząć transformację, musimy mieć odwagę ją rozpocząć, także lokalnie, także u siebie.
Żródło: Storie.pl