Tak to się zaczęło … .
Rok 1956 zapisał się w historii Polski i świata jako czas wielkich przemian. Po tajemniczej śmierci Bolesława Bieruta w Moskwie oraz ogłoszeniu przez Nikitę Chruszczowa tajnego referatu potępiającego kult jednostki rozpoczęła się odwilż w państwach bloku komunistycznego. Na efekty tych zmian nie trzeba było długo czekać. Krwawy „Poznański Czerwiec” przyspieszył proces przemian politycznych w kraju i zapoczątkował stopniowe odchodzenie od najbardziej represyjnych metod rządzenia.
Również nadgraniczny Zgorzelec, dotychczas postrzegany jako miasto o charakterze wojskowej twierdzy, zaczął powoli łagodnieć. To właśnie tutaj, w cieniu poniemieckich koszar i posterunków granicznych, próbowano ukryć dramat uchodźców z ogarniętej wojną domową Grecji. W połowie lat pięćdziesiątych miasto zaczęło jednak zmieniać swoje surowe, marsowe oblicze.
Symbolem zachodzących przemian stała się decyzja o przekazaniu w czerwcu 1956 roku jednego z poniemieckich budynków wojskowych, dotąd zajmowanych przez polskich żołnierzy, na potrzeby szkoły dla dzieci. Rosnąca liczba mieszkańców miasta, napływających ze wschodnich regionów Polski, oraz powojenny wyż demograficzny zmusiły lokalne władze do szybkiego uruchomienia nowej placówki oświatowej.
Po rozmowach z dowództwem Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP) oraz przedstawicielami Ministerstwa Obrony Narodowej, władze partyjne i administracyjne Zgorzelca podjęły decyzję o organizacji trzeciej szkoły w mieście. W lipcu 1956 roku zadanie to powierzono grupie działaczy komunistycznych i samorządowych: Stanisławowi Masłowskiemu — I sekretarzowi Komitetu Powiatowego PZPR w Zgorzelcu, Janowi Olchowemu — inspektorowi Wydziału Oświaty przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Zgorzelcu, oraz Edmundowi Felińskiemu — członkowi Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Zgorzelcu. To właśnie oni podjęli decyzję o jak najszybszym zorganizowaniu nowej szkoły w mieście — placówki, która wkrótce miała stać się ważnym elementem życia społecznego i symbolem powojennego polonizowania Zgorzelca (Görlitz-Ost).
W lipcu 1956 roku nauczycielka Maria Radwany otrzymała polecenie zorganizowania zapisów uczniów na rok szkolny 1956/1957 w nowej placówce oświatowej. Szkoła miała mieścić się przy ówczesnej ulicy Stalina — dzisiejszej ulicy Poniatowskiego 2. Warto podkreślić, że był to budynek, w którym obecnie znajduje się Prokuratura Rejonowa.
W swoich wspomnieniach nestor zgorzeleckiej oświaty, Eugeniusz Kozak, zapisał scenę, która na trwałe weszła do historii szkoły. Zanotował, że zapisy do nowej placówki odbywały się w trakcie wakacji. Nowa kierowniczka, Maria Radwany, wśród gruzów i prowizorycznego wyposażenia, przy małym żołnierskim stoliku dokonywała pierwszych zapisów uczniów na rok szkolny 1956/1957. To właśnie w takich warunkach rodziła się szkoła która na trwałe wpisze się w krajobraz zgorzeleckiej rzeczywistości.
W tym samym czasie w poniemieckich koszarach trwał remont budynku. Z małych pomieszczeń wojskowych wyburzano ścianki działowe, by mogły powstawać obszerne gabinety lekcyjne.
W poniedziałek, 3 września 1956 roku, mury nowo powstałej szkoły w Zgorzelcu wypełnił gwar dziecięcych głosów. Tego dnia próg nowo powstałej placówki oświatowej przekroczyło 358 uczniów. Utworzono jedenaście klas.
Kadra pedagogiczna liczyła zaledwie sześć nauczycielek. W pierwszym zespole pedagogicznym znalazły się: Maria Radwany, Stefania Twerdochlib, Jadwiga Masłowska, Katarzyna Kamionka, Maria Bugajska oraz Aniela Piróg. Na czele nowo powołanej Szkoły Ogólnokształcącej Stopnia Podstawowego nr 3 w Zgorzelcu stanęła wspomniana już Maria Radwany, która objęła funkcję kierownika szkoły. Wyposażenie ówczesnej placówki było więcej niż skromne.
Dzieci uczyły się, stojąc lub siedząc na podłodze. Ławek brakowało, a pomoce naukowe należały do rzadkości. Dopiero po pewnym czasie władze miejskie oraz wojsko przyszły z pomocą, organizując pierwsze, niezbędne wyposażenie — ławki, krzesła i podstawowy sprzęt szkolny. W pierwszych latach funkcjonowania nowo powołanej szkoły uczyły się w niej przede wszystkim dzieci zawodowych żołnierzy ze stacjonujących w mieście jednostek wojskowych. Drugą, bardzo liczną grupę stanowili mali uchodźcy z Grecji — dzieci rodzin, które po zakończeniu wojny domowej znalazły schronienie w Zgorzelcu nazywanym „Miastem dzieci”.
Polskie kierownictwo państwowe początkowo nie dostrzegało, że wśród przybyłych uchodźców znaczną część stanowili Macedończycy, posługujący się własnym językiem i pielęgnujący odrębną tożsamość. Dopiero z czasem prawda wyszła na jaw. Wówczas, w trybie pilnym, przeszkolono wyznaczoną kadrę pedagogiczną, która nauczyła się podstaw języka macedońskiego, aby móc prowadzić zajęcia z dziećmi w zrozumiałym dla nich języku.
Ówczesny kierownik Wydziału Oświaty w Zgorzelcu, Teodor Łuczka zatwierdził 12 czerwca 1957 roku dwa etaty dla nauczycieli w języku macedońskim. Jednocześnie rozpoczęto przygotowanie materiałów dydaktycznych. Podręczniki w języku macedońskim wydrukowano w Pradze, gdyż nikt w Polsce nie podjął się tego zadania. 2 września 1957 roku w klasie 1c znalazło się 35 uczniów macedońskich, a w klasie II d - 25 uczniów. Ich nauka nie trwała jednak zbyt długo.
Po odwilży październikowej w 1956 roku nowy przywódca Polski, Władysław Gomułka, odnowił partnerskie relacje z komunistycznym przywódcą Jugosławii, Josipem Brozem Tito. Efektem tych rozmów była zgoda władz jugosłowiańskich na powrót części uchodźców macedońskich do Socjalistycznej Republiki Macedonii, wchodzącej w skład federacji Jugosławii.
20 maja 1958 roku w Wydziale Oświaty w Zgorzelcu zapadła decyzja o rozwiązaniu oddziałów macedońskich. Z czasem uchodźcy z południowej Europy zaczęli opuszczać miasto i wracać na Półwysep Bałkański, z nadzieją, że nadejdzie dzień, w którym będą mogli bezpiecznie wrócić do swoich domów w Grecji.
Bez wątpienia utworzenie klas macedońskich było wydarzeniem wyjątkowym w skali kraju i stanowiło świadectwo niezwykłej historii miasta oraz jego mieszkańców w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej. Polsko-grecko-macedońska mozaika stworzyła piękny obraz historyczny, ilustrujący zróżnicowaną wspólnotę. Szkoła nr 3 w Zgorzelcu miała w tym swój znaczący udział.
W roku szkolnym 1958/1959 po raz pierwszy mury szkoły opuścili absolwenci. Było ich dwudziestu dwóch. Wśród nich znalazła się Janina Furgała, późniejsza długoletnia nauczycielka muzyki w tej placówce.
To nie były jednak jedyne problemy, z jakimi musiała zmierzyć się nowa szkoła. W 1957 roku minister przemysłu i energetyki wydał rozporządzenie w sprawie budowy Kombinatu Górniczo-Energetycznego „Turów”. Do Zgorzelca zaczęła napływać prawdziwa rzeka ludzi z całego kraju, poszukujących pracy i nowego miejsca do życia. Jak liczna była to grupa, najlepiej pokazują liczby.
W roku szkolnym 1957/1958 utworzono szesnaście oddziałów, do których uczęszczało 478 uczniów, a w kolejnych latach liczba ta systematycznie rosła. Po dziesięciu latach działalności szkoły uczyło się w niej już 1915 uczniów w 37 oddziałach. Klasy liczyły nawet po 50 osób, co stanowiło ogromne wyzwanie organizacyjne dla nauczycieli i uczniów. Nauka odbywała się w systemie trzyzmianowym. Dla dzieci i nauczycieli był to czas szczególnie trudny — w przepełnionych salach lekcyjnych uczyły się dziesiątki uczniów, a warunki do nauki dalekie były od ideału.
W 1968 roku decyzją władz miasta, przeniesiono szkołę do budynku znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie dotychczasowej siedziby. Obok mieściły się Zasadnicza Szkoła Zawodowa oraz Technikum Ekonomiczne. Zamiana ta jedynie pogorszyła trudne warunki pracy, gdyż budynek był mniejszy. Nowym dyrektorem szkoły została Józefa Różyło, a funkcję zastępcy objęła Wacława Stupiak. Rozpoczął się nowy rozdział w życiu szkoły.
Ale to już inna opowieść…