Wycinają Szumiłówkę! Dramat mieszkańców Opolna-Zdroju i Jasnej Góry

Takie historie niestety się dzieją. Jest jakaś działka, którą w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego oznaczono jako grunt rolny, jednak nikt go nie używa, nie dba, bo albo jest słaba pod względem jakości gleby, albo podmokła i trudno przeprowadzić odwodnienie, albo po porostu zarosła. Grunt taki najczęściej należy do Skarbu Państwa, a działką zarządza Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, aż pewnego razu…

Takie historie niestety się dzieją. Jest jakaś działka, którą w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego oznaczono jako grunt rolny, jednak nikt go nie używa, nie dba, bo albo jest słaba pod względem jakości gleby, albo podmokła i trudno przeprowadzić odwodnienie, albo po porostu zarosła. Grunt taki najczęściej należy do Skarbu Państwa, a działką zarządza Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, aż pewnego razu…

Ktoś o takim terenie sobie przypomni i albo zaplanuje zainwestować, albo przywrócić jako działkę rolną. Wydzierżawia lub wykupuje teren od Skarbu państwa i zaczyna się problem.

Przez wiele lat działka zdążyła zarosnąć i stać się zagajnikiem z drzewami, a bardzo często, jak w tym przypadku - sporym lasem. W każdym razie miejscem, które okolicznym mieszkańcom kojarzy się nie z polem rolnika, a z terenem gdzie chodzą na spacery, zbierają grzyby, czy po prostu odpoczywają na łonie przyrody. Nagle okazuje się, że ich świat staje do góry nogami, zwłaszcza gdy sprawa dotyczy dużego obszaru z którego korzystają dziesiątki osób, a który ma zniknąć z ich widnokręgu.

Taką sytuację mamy właśnie w gminie Bogatynia gdzie pomiędzy Opolem-Zdrój, Jasną Górą ktoś podpisał umowę prawdopodobnie z KOWR i rozpoczął przygotowanie pod przyszłą inwestycję. Na razie nie wiemy o kim mowa, nie wiemy też o ewentualnych planach wobec tego terenu, jedno co jest pewne to to, że bezwzględnie wycinane są drzewa i niszczone przecudne miejsce, jakie przez wiele lat powstało w tym miejscu.

Mieszkańcy protestują, ludzie są zdenerwowani i choć taka wycinka w celu przywrócenia gruntu do jego pierwotnego stanu jest możliwa, to pozostaje pytanie, czy jednak patrząc na termin, nie doszło tutaj do rażącego złamania prawa? Co o tym mówi polskie prawo? 


Przywrócenie gruntów do użytku rolnego
Zgodnie z art. 83f ust. 1 pkt 3b Ustawy o ochronie przyrody — nie wymaga się zezwolenia na usunięcie drzew i krzewów, jeśli odbywa się to w celu przywrócenia gruntów nieużytkowanych do użytkowania rolniczego.
Dotyczy to gruntów rolnych (np. wcześniej orne, łąki), które zarosły samosiejkami lub lasem. Nie dotyczy to gruntów leśnych (Lz) ani nieużytków (N) w ewidencji.

Ochrona ptaków – ważniejsza bariera
Niezależnie od zwolnienia z zezwolenia na wycinkę, obowiązują zakazy z Rozporządzenia w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt (z 16 grudnia 2016 r.):

  • Zakaz niszczenia gniazd,
  • Zakaz niszczenia siedlisk i ostoi (obszarów rozrodu, wychowu młodych),
  • Zakaz umyślnego płoszenia/niepokojenia ptaków w okresie lęgowym.

Te zakazy działają przez cały rok, ale w okresie od 1 marca do 15 października ryzyko ich naruszenia jest bardzo wysokie. Wycinka lasu/samosiejek prawie zawsze niszczy siedliska i potencjalne gniazda.

Czy można to robić w okresie lęgowym?
Teoretycznie tak — jeśli udowodnisz, że wycinka nie narusza zakazów wobec gatunków chronionych (np. brak gniazd, brak ptaków lęgowych na tym terenie po dokładnej kontroli ornitologicznej).

W praktyce bardzo trudno — las lub gęste zadrzewienie prawie zawsze jest siedliskiem ptaków (sic!). Wycinka w tym okresie może zostać uznana za przestępstwo lub wykroczenie przeciwko ochronie przyrody. Kara może wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych (w zależności od skali).

Najbezpieczniejsze rozwiązanie:

  • Przeprowadź wycinkę poza okresem lęgowym (16 października – koniec lutego). Wtedy ryzyko naruszenia ochrony ptaków jest minimalne.
  • Przed wycinką warto zrobić inwentaryzację ornitologiczną (najlepiej przez specjalistę) — pomoże w razie kontroli. Pytanie, czy taką zrobiono?
  • Po wycince możesz zgłosić zmianę użytku w ewidencji gruntów (do starostwa) i ewentualnie starać się o dopłaty rolne.
  • Jeśli teren jest duży lub znajduje się w pobliżu obszarów chronionych (Natura 2000, park krajobrazowy itp.), mogą być dodatkowe ograniczenia.

Podsumowanie: Samo przywrócenie gruntu rolnego jest dozwolone bez zezwolenia, ale w okresie lęgowym ptaków wycinka jest ryzykowna prawnie i lepiej jej unikać. Najlepiej zaplanować prace na jesień/zimę. W razie konkretnej działki polecamy konsultację z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska lub prawnikiem specjalizującym się w prawie ochrony przyrody.


Na koniec jeszcze dosyć ciekawy wpis Wojciecha Dobrychłopa - z jego facebookowego profilu:

KOLEJNY DRZEWOSTAN POD PIŁĄ. WŁADZE BOGATYNI ZASPAŁY

Padają kolejne drzewa, a mieszkańcy z niedowierzaniem patrzą na niszczony krajobraz. Ta tragedia ma swoje podstawy w dokumentach urzędowych. Jako obserwator poddaję analizie literę prawa, która obnaża zaniedbania Burmistrza i Rady Miejskiej.

Prawo vs. Rzeczywistość: Dlaczego nikt nie broni „Szumiłówki”?

Kluczem do zrozumienia tego dramatu jest Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP). Choć nasze oczy widzą piękny, zalesiony teren rekreacyjny, w gminnych dokumentach „Szumiłówka” wciąż figuruje jako „teren rolny”. Zaniechanie planistyczne: Gmina posiada tzw. „władztwo planistyczne”. Oznacza to, że Rada Miejska ma wyłączne prawo do zmiany przeznaczenia gruntów. Przez ostatnie lata włodarze mieli setki okazji, by zmienić status tych działek z rolnych na „zieleń publiczną” (ZP) lub „las” (ZL). Nie zrobiono tego.

Brak ochrony w Studium: Każdy plan musi być zgodny ze Studium uwarunkowań. Jeśli władze Bogatyni przez lata nie wpisały "Szumiłówki" jako terenu chronionego krajobrazowo, otworzyły furtkę dla KOWR i dzierżawców. To, co dziś nazywamy niszczeniem przyrody, w świetle zaniedbanego prawa jest „przywracaniem gruntów do produkcji rolnej” odrolnienie i sprzedaż. Las jest niczym świętość. Zgoda na wycinkę wydana przez KOWR nie wymaga akceptacji Burmistrza – to fakt. Ale to Burmistrz i Rada odpowiadają za to, że teren ten nie został wcześniej objęty lokalną ochroną prawną, która odebrałaby KOWR-owi tę samowolę.

Co tracimy?
To nie tylko „krzaki”. To teren, który naturalnie stał się lasem, pełniąc rolę zielonych płuc dla Opolna-Zdroju i Jasnej Góry. To spacerowe, miejsca ogniskowe i historia naszych rodzin. Dzierżawca zyska kilka hektarów pola, a my stracimy bezpowrotnie unikalny mikroklimat i miejsce wypoczynku. Obecna sytuacja to bolesna lekcja tego, jak brak wizji i opieszałość w aktualizacji planów zagospodarowania obraca się przeciwko mieszkańcom. Szumiłówka znika, bo w dokumentach była tylko cyfrą w tabeli „grunty rolne”, a nie skarbem, który należało chronić.

(zdjęcia facebookowy profil Opolno-Zdrój klik-klik)