Ksiądz Franz Scholz cz. III. ... Nie wiedzieliśmy

Dzisiaj trzecia część biografii ostatniego niemieckiego proboszcza kościoła pw. św. Bonifacego w Zgorzelcu, który w pierwszym powojennym roku otacza opieką duszpasterską także polskich osiedleńców. Jego postać przybliża naszym czytelnikom Kinga Hartmann-Wóycicka, prezes Fundacji Pamięć Edukacja Kultura.

Dzisiaj trzecia część biografii ostatniego niemieckiego proboszcza kościoła pw. św. Bonifacego w Zgorzelcu, który w pierwszym powojennym roku otacza opieką duszpasterską także polskich osiedleńców. Jego postać przybliża naszym czytelnikom Kinga Hartmann-Wóycicka, prezes Fundacji Pamięć Edukacja Kultura.

Część III

(poprzednie części w odnośnikach na dole artykułu) 

Mniej więcej po trzech latach wojny Scholz dowiedział się od urlopowanych żołnierzy o zbrodniach w Polsce. Być może zdarzyło się to podczas spowiedzi, gdy uczestnicy straszliwych wydarzeń, nie mogąc unieść ciężaru zbrodni, dzielili się z kapłanem prawdą. A może musieli komuś opowiedzieć o tym, co widzieli czy może, w czym uczestniczyli i wiedzieli, że na jego dyskrecję mogli liczyć.

Wspomina: – Kiedy pierwszy raz o tym usłyszałem, myślałem, że zemdleję. Uznałem, że jeżeli nie możemy nic zrobić, to powinniśmy przynajmniej modlić się i pokutować.

Wraz z grupą zaufanych parafian ustawił potajemnie w nocy z 13 na 14 września 1943 r. koło kościoła krzyż pokutny. Data nie była przypadkowa: 14 września w Kościele obchodzone jest Święto Podwyższenia Krzyża (święto to wiąże się z odnalezieniem 13 września 326 r. drzewa krzyża, na którym umarł Jezus Chrystus i jego uroczystą prezentacją wiernym w Bazylice Grobu Pańskiego następnego dnia). Na krzyżu umieszczono napis Stat crux dum volvitur orbis (Stoi krzyż, nawet gdy świat ogarnia zamęt). Drogą, przy której stał kościół, codziennie przechodziły kolumny jeńców idących do pracy i wracających do Stalagu VIII A.

Zdjęcie: Krzyż pokutny, ustawiony 75 lat temu, stoi w Zgorzelcu do dziś.

Zdjęcie: Napis na krzyżu pokutnym: Stat crux dum volvitur orbis 1943 (Stoi krzyż, nawet gdy świat ogarnia zamęt 1943)

Zdjęcie: Kamień upamiętniający postawienie krzyża w 1943 r.

Rok 1943 przyniósł zmiany na frontach II wojny światowej i stał się początkiem końca marzeń o tysiącletniej Rzeszy. Zakończona kapitulacją klęska niemieckiej armii pod Stalingradem kosztowała Niemcy życie ponad 150 000 żołnierzy. Do niewoli trafiło 108 000, z tego około 102 000 zmarło w drodze do obozów jenieckich i w niewoli. Ci, co przeżyli, wrócili do domu w 1956 r. Było to 6000 żołnierzy.

20 stycznia 1945 r. Armia Czerwona przekroczyła przedwojenną granicę polsko-niemiecką i weszła na Śląsk. Rozpoczęła się ewakuacja ludności Śląska. Przebiegała w różnych częściach Śląska w kilku falach, w zależności od posuwania się Rosjan.

Görlitz w 1944 r. wciąż jeszcze nie było objęte działaniami wojennymi, ale od grudnia 1944 roku przez miasto przetaczały się w drodze na zachód fale uciekinierów ze Śląska.

W lutym 1945 roku ksiądz Scholz zaczyna prowadzić zapiski. Opisuje w nich sytuację w mieście, dramat uciekinierów, ostatnie dni nazistowskiej władzy, wejście do miasta Armii Czerwonej, przejęcie miasta przez polską administrację. Rzeczowy ton tych notatek nie jest jednak w stanie ukryć bólu, bezsilności wobec cierpienia ludzi i utraty śląskiej ojczyzny.

Towarzyszy temu świadomość, że to, co się dzieje, jest rewanżem za okrucieństwa i zbrodnie niemieckie popełniane na Wschodzie. Zachować i uszanować człowieczeństwo w tym strasznym czasie – to jest myśl, która stale towarzyszy księdzu.

10 lutego 1945 ksiądz Scholz notuje:

Jest faktem, że armie rosyjskie zbliżają się do Görlitz od północy i wschodu (od Kohlfurt/Węgliniec i Lauban/Lubań). Nie spełniają się nasze nadzieje, że wojna się skończy, zanim dotrze do zachodnich krańców Śląska.

.….. wygląda na to, że nie zostanie kamień na kamieniu, trzeba do tego przygotować parafię. Doświadczenie uczy, że urzędowe rozkazy ewakuacji nadchodzą tak późno, że nie ma już czasu na zastanowienie się. Robimy listę rzeczy niezbędnych podczas ucieczki, szczególnie niezbędnych przedmiotów liturgicznych: krucyfiks, różaniec, modlitewnik, zestaw aktów strzelistych dla wzbudzenia doskonałego żalu za grzechy. Nadszedł czas, by nauczyć ludzi umierania bez księdza, gdzieś tam w śniegu, na skraju drogi, podczas ucieczki. Z drżącym sercem spodziewamy się w każdej chwili rozkazu ewakuacji.

Nadchodzi dzień pożegnania z parafią. Czas nagli, część wiernych udaje się w drogę w nieznane. Uścisk dłoni, błogosławieństwo księdza i gorzka świadomość, że wojna zbierze kolejne żniwo.

W Görlitz nie można nadążyć z grzebaniem zmarłych. Kostnica przy miejskim cmentarzu nie mieści wszystkich zwłok. Wykorzystuje się główną nawę kościoła św. Mikołaja, a także przedsionek.

Mieszkańcy wschodniej części Görlitz obawiają się wysadzenia mostów na Nysie, łączących tę część miasta z centrum. Wówczas droga na zachód byłaby odcięta.

Zbliża się front, o czym świadczą coraz bardziej słyszalny huk armat i kilkakrotnie ogłaszane w ciągu dnia alarmy przeciwlotnicze. Przepełnione Görlitz spodziewa się ewakuacji, ale nikt nie wie dokąd. Pociągi są przepełnione, ulice zatkane.

Spodziewając się nieuchronnego wejścia do miasta wojsk sowieckich, ksiądz Scholz ukrywa w piwnicy i zakamarkach kotłowni część kosztownych sprzętów i szat liturgicznych.

13 lutego w nocy Scholz wracając z koszar, widzi na zachodzie ogromną łunę pożarów. To efekt zmasowanego nalotu na Drezno.

Pod datą 16 lutego 1945 ksiądz Scholz notuje Wieczorem rozkaz ewakuacji dotyczy już całego miasta. W szczególnie zagrożonym Görlitz-Ost większość mieszkańców i tak nie chce zostać. Wojna z całą swą potwornością stoi przed naszymi drzwiami.

17 lutego 1945

Rosjanie zbliżają się od strony Lauban. W tej sytuacji musielibyśmy się liczyć ze zburzeniem naszych domów i kościoła stojącego w pobliżu koszar. Ponieważ o koszarowe dzielnice Görlitz toczyć się będzie prawdopodobnie szczególnie ostra walka. Wschodnia część miasta pustoszeje. Pozostajemy sami w naszym domu w pobliżu kościoła (Götzenstraße 7, obecnie ul. Czachowskiego7). Sklepy spożywcze wyprzedają towar. Jeszcze raz dają poczwórne racje mięsa.

Wraz z uciekinierami ze wschodnich i północnych okolic Görlitz docierają informacje o sytuacji w sąsiednich parafiach, o zniszczeniach kościołów i klasztorów, zarówno przez broniące się oddziały SS, jak i atakujących czerwonoarmistów

8 marca 1945 Franz Scholz notuje:

Z garstką wiernych odprawiamy Drogę Krzyżową, a tymczasem w Stadthalle ostatni mieszkańcy Görlitz gromadzą się wokół Goebbelsa, ministra propagandy Rzeszy. Goebbels znowu straszy cywilów. Każdy cywil, który pozostanie w ewakuowanym mieście, będzie traktowany jako zdrajca. […](#) Przez Görlitz nie jeżdżą już pociągi na wschód. Tory do Kohlfurt (Węglińca) i Hirschberg (Jeleniej Góry) od tygodni opustoszały

Wtorek, 27 marca 1945

Kolej nie przyjmuje już przesyłek przez Saksonię. Od dzisiaj Görlitz jest oficjalnie „twierdzą”. Tym samym rozwiązała się kwestia mojego pozostania. Kapelan twierdzy musi pozostać i pozostanie. Pozbywam się więc wszelkich wahań i rozmyślań i już nie miotają mną sprzeczne uczucia. (Wszystkie cytaty z: F. Scholz Görlitzer Tagebuch 1945/46, Würzburg 1975)

Mieszkańcy Görlitz, skazani na komunikaty Wehrmachtu, słuchają czasem z narażeniem życia obcych radiostacji. Rosjanie obeszli Görlitz od północy i podobno przebili się na leżący około 50 km na zachód Bautzen (Budziszyn). Według przekazywanych wiadomości, miasto jest okrążone od wschodu, północy i zachodu, ale w lokalnej prasie wszystko wciąż przedstawiane jest w różowych kolorach: „Wróg kłamie”, „Hitler dysponuje cudowną bronią, która pozwoli odrzucić Armię Czerwoną aż na stepy Azji”.

Kinga Hartmann-Woycicka

Fundacja Pamięć Edukacja Kultura