Trzy kwarty - tyle dali radę goście z Tarnowskich Gór, straszyć Tury przegraną. W czwartej popis gospodarzy i pewny awans do finału.
Nie wiadomo czy to celny rzut w samej końcówce trzeciej kwarty dający gospodarzom prowadzenie, podciął skrzydła zawodnikom Polarisa, czy też tylko na tyle sił wystarczyło w tym morderczym pięciomeczowym maratonie drużynie z Tarnowskich Gór, w każdym razie w czwartej kwarcie niepodzielnie rządził PGE GiEK Turów Zgorzelec, zapewniając sobie przekonujące zwycięstwo 92:75.
Początek jednak nie był taki łatwy, chociaż wydawało się, że Turów kontroluje ostatni mecz półfinału. Pierwsza kwarta dla Zgorzelczan 22:14, jednak w drugiej GMS Polaris KKS Tarnowskie Góry strasznie „obił” gospodarzy zwyciężając 28:15. Turów schodził na przerwę, przegrywając 37:42.
Trzecia karta to wymiana ciosów i pogoń gospodarzy. Udana pogoń. Celna trójka pod koniec trzeciej kwarty dała Turom prowadzenie 66:63 (29:21). Czwarta kwarta była już formalnością. Bezapelacyjna dominacja gospodarzy i wygrana w kwarcie 26:12 dała zwycięstwo w całym spotkaniu 92:75 i awans do finału. W Turowie najlepiej punktował Szymon Pawlak, zdobywca 31 "oczek".
W finale czeka już wypoczęta rozegraniem tylko trzech meczów BS Polonia Bytom. Jednak Zgorzelczanie zagrają z atutem własnego parkietu. Dzisiaj na trybunach w Zgorzelcu zasiadło około tysiąca kibiców i jak było widać, to właśnie kibice byli szóstym zawodnikiem drużyny z przygranicznego miasta, stajać nieocenionym wsparciem PGE GiEK Turów Zgorzelec.