„Chciałbym, żeby to dobrze wybrzmiało, jako dla posła rządzącej koalicji sprawa przyszłości Kombinatu Turów jest dla mnie bardzo ważna. Jednak staram się też angażować w inne, szalenie istotne, także dla tego regionu działania." - dla zgorzelec.info opowiada Arkadiusz Sikora poseł na sejm z ramienia Lewicy.
-Dla państwa czytelników najczęściej kojarzony jestem jako inicjator powstania Parlamentarnego Zespołu ds. transformacji społeczno-energetycznej Subregionu Turów. Było to ważne wydarzenie, a sam zespół daje szansę lokalnym samorządowcom „przebić się” ze swoimi problemami do najważniejszych osób w państwie.
- Co bardzo ważne dla tego regionu, to to, że poprosiłem o przesłanie do Zespołu ofert inwestycyjnych, czyli listy miejsc, w których potencjalnie moglibyśmy zabiegać o to, żeby tam trafiły inwestycje, które powodowałyby powstanie nowych i dobrze płatnych miejsc pracy. Powoli rozglądamy się za tymi inwestorami. Jestem tu dobrej myśli, zwłaszcza w kontekście środków z programu SAFE, o którym już mówiliśmy.
Właśnie o programie SAFE jako sukcesie obecnej koalicji opowiadał pan podczas debaty w Bogatyni z Mateuszem Morawieckim. Jakie znaczenie ma dla Pana ten program? Czy nie jest to po prostu nisko oprocentowana pożyczka na zakup broni?
Program SAFE ma dla Polski wymiar epokowy z kilku powodów i wcale nie są to słowa na wyrost. Po pierwsze, jest to bardzo atrakcyjny finansowo zastrzyk gotówki dla Polski. To prawda jest to pożyczka, na 3,3 proc. w skali roku i oprocentowanie jest oczywiście zmienne. Ale przypomnę, że pożyczka o podobnej skali (44 mld euro) zaciągnięta na koreańskie uzbrojenie przez Mariusza Błaszczaka, ministra obrony w rządzie PiS jest oprocentowana na… 5,5 proc.
Warto przy tym dodać, że w SAFE ważne jest nie tylko niskie oprocentowanie. Kluczowe jest przeznaczenie tych pieniędzy na rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego. Na SAFE skorzysta 12 tys. polskich firm. Najwięcej środków trafi do Huty Stalowa Wola. Jednak skorzysta również wiele firm dolnośląskich. Do końca maja zostało podpisanych 29 umów na kwotę 120 mld zł.
Bardzo duża umowa dotyczy zakładów Jelcz w Laskowicach. Mówimy o kwocie 5,5 mld zł, za którą wyprodukowanych zostanie 2000 samochodów dwóch rodzajów: ciężkich i lekkich.
Łącznie środki z SAFE trafią do 787 firm na Dolnym Śląsku. Przekłada się to na co najmniej kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Z tym że na takie inwestycje trzeba spojrzeć szerzej – realizacja zamówień to cały łańcuch kooperantów, zamówień dotyczących usług budowlanych, infrastrukturalnych.
Czyli uruchomienie tych środków, to nie tylko bezpośrednie dokapitalizowanie polskich firm, ale i korzyści na przyszłości?
Dzięki wykorzystaniu środków z SAFE staniemy się w większym stopniu niż dziś producentami uzbrojenia. W tym również odgrywających dziś kluczową rolę dronów. Produkowana będzie amunicja, czołgi, transportery opancerzone czy wozy transportowe. Na potrzeby własne i na eksport.
Bardzo ważną korzyścią płynącą z SAFE są środki na badania i rozwój, które trafią do polskich inżynierów i uczelni. Trafią także do dolnośląskich uczelni wyższych. Tego dotąd bardzo brakowało.
Wszystko razem powinno dać polskiemu sektorowi zbrojeniowemu i całej gospodarce przysłowiowego „kopa”.
W takim razie, jak odpowie pan krytykom programu SAFE, twierdzącym, że to niepotrzebna i kosztowna alternatywa wobec zakupów broni z USA? Że ten program może osłabić nasz sojusz z Waszyngtonem?
To, co pan mówi, to argumentacja, która płynie z „prawej” strony polskiej sceny politycznej. Dlatego proszę zwrócić uwagę, że polityka Prawa i Sprawiedliwości, które rządziło przez poprzednie dwie kadencje, do tej pory była taka, że nie produkowaliśmy sami sprzętu, nie robiliśmy tego przynajmniej w takim stopniu, jak chcemy, żeby to miało miejsce teraz, zdecydowaną większość sprzętu kupowaliśmy za granicą. Tak było w Korei Południowej, tak było oczywiście w Stanach Zjednoczonych.
Wiemy, że amerykańskie lobby zbrojeniowe jest potężne i bywa bardzo skuteczne, ale przedstawianie programu SAFE jako godzącego w strategiczną współpracę z USA jest zarówno nieuczciwe jak bezsensowne. W ramach kwoty 50 mld zł, która w tym roku przeznaczona jest na obronność w Polsce, ok. 20 mld, czyli blisko połowa, przypada na zakupy amerykańskiego sprzętu. Mamy więc sytuację, w której jak w przysłowiu – i wilk jest syty i owca cała.
Oprócz naszego powiatu jest też pan bardzo aktywny w Bolesławcu, gdzie od dłuższego czasu zajmuje się sytuacją w tamtejszych Zakładach Ceramicznych, w których trwa konflikt pomiędzy Zarządem a załogą. Na jakim obecnie etapie jest ta sprawa?
Niestety, nie mam tu raczej pozytywnych wieści. Pomimo wielu spotkań – zarówno z przedstawicielami Zarządu, jak i związków zawodowych oraz szeregowych pracowników, mam wrażenie, że relacje między Zarządem a załogą zakładów wcale się nie polepszają. Co równie niepokojące, widzę też, że sytuacja finansowa spółki nie wygląda najlepiej, dlatego pod koniec maja napisałem interpelację do Ministerstwa Aktywów Państwowych z prośbą o przyjrzenie się relacji właśnie między pracownikami a Zarządem.
Ministerstwo Aktywów Państwowych sprawuje nadzór nad tą firmą, która jest własnością Skarbu Państwa. Mam nadzieję, że interpelacja przyniesie wymierne efekty.
Dla mnie jako człowieka lewicy podejście do pracowników ma ogromne znaczenie. Oczywiście zysk spółki jest bardzo ważny, ale musi się ta praca odbywać w poszanowaniu godności pracowniczej, w poszanowaniu relacji między pracodawcą a pracobiorcą, czyli pracownikami a Zarządem.
To jest właściwie ten moment, w którym wszelkie odstępstwa od obowiązującego prawa, muszą zostać niezwłocznie skorygowane.
Mam więc nadzieję, że moja interpelacja zadziała motywujące na Ministerstwo do tego, żeby przyjrzał się dokładnie temu, co się dzieje w spółce.
Dziękuję za rozmowę - liczymy na realne działania względem naszego regionu, który, żeby pan wiedział, czuje się mocno wykluczony przez Warszawę. W naszej redakcji coraz bardziej odnosimy wrażenie, że zdaniem rządu, nasze - jak się najwidoczniej uważa w stolicy - korzystne położenie na trójstyku, sprawia, że żaden kryzys nam nie grozi, a gdyby pracownikom Kombinatu Turów, ale i nie tylko, działa się krzywda, to bez problemu znajdą pracę w Niemczech, lub Czechach, a to przecież nie o to tutaj chodzi.
Dziękuję i obiecuję, że będę o tym pamiętał.