Jeżeli ktoś chce swoisty symbol na marnowanie pieniędzy w samorządzie, to idealnym przykład znajdzie na Cmentarzu Wojskowym w Zgorzelcu. Tam właśnie widzimy, jak kończą się bezmyślne pomysły samorządowców.
Od samego początku byliśmy sceptycznie wobec tego ”genialnego” pomysłu starosty Artura Bielińskiego. Po pierwsze, uważaliśmy, że nasadzenie tam drzew, sprawi, że te zdominują całą przestrzeń i zaburzą koncepcję architektoniczną cmentarza. Mieliśmy też spore wątpliwości czy sadzenie drzew zwłaszcza dębów i lip w koronie cmentarza jest dobrym pomysłem, ze względu na ilość miejsca, jakie system korzeniowy ma tam do wykorzystania. Naszym zdaniem jest jej tam zbyt mało, tym samym korzenie podczas rozrostu będą niszczyły płyty, a z drugiej będą też za słabo „umocowane”, a co podczas silnych wiatrów narażać je będzie na powalenie i kolejne dewastacje cmentarza. Oczywiście, gdy drzewa będą już duże, czyli za kilkanaście - kilkadziesiąt lat, ale kto by się tym przejmował, znamy cechy naszych samorządowców, oni myślą wyłącznie w cyklu od wyborów do wyborów… Pod znakiem zapytania jest też sama lokalizacja i to czy nie jest tam zbyt sucho, a co wiązać się będzie z koniecznością podlewania.
W międzyczasie, o czym mogliście przeczytać, była też akcja z kradzieżą palików i zniszczeniem nasadzeń. Jednak teraz przyszedł czas na sprawdzenie żywotności sadzonek. Niestety, jak się okazuje - jest dramat.
Lipy w większości się przyjęły, ale dęby uschły. Zgodnie z przetargiem zasadzono tam za prawie 130 000 zł 54 lipy drobnolistne i 42 dęby szypułkowe, a wyglada, że około półsetki drzew uschło! Tym samym inwestycja wymaga kolejnych nasadzeń i zapewne podlewania… Jak widzicie, tak się szanuje pieniądze w samorządzie: cedzi się komara, a połyka wielbłąda.
Pod spodem wcześniejsze artykuły na temat tej inwestycji.