Zdobycie Fudżi było głównym celem wyprawy członków Stowarzyszenia Turystyki Rekreacyjnej „Bog-Tur” do Japonii, a zarazem największym wyzwaniem całego wyjazdu. Ta dwudniowa wędrówka okazała się prawdziwą przygodą, która na długo pozostanie w naszej pamięci.
Wędrówkę rozpoczęliśmy na 5. stacji szlaku Yoshida. Od pierwszych kroków towarzyszył nam surowy, niemal księżycowy krajobraz. Z każdym metrem ubywało roślinności, a otaczały nas czarne skały, zastygła lawa i wulkaniczny rumosz. Ścieżka prowadziła stromymi zakosami, nieustannie pnąc się ku górze.
Po drodze mijaliśmy kolejne stacje, niewielkie górskie schroniska oraz miejsca odpoczynku, które dla Japończyków mają wyjątkowe znaczenie. Panuje w nich atmosfera ciszy, szacunku i pokory wobec świętej góry. To nie tylko miejsca noclegu, ale również część wielowiekowej tradycji pielgrzymowania na Fudżi, dlatego obowiązują tam określone zasady zachowania.
Im wyżej wchodziliśmy, tym trasa stawała się bardziej wymagająca. Strome odcinki pełne skał wymagały korzystania z lin i łańcuchów ułatwiających wspinaczkę. Każdy kolejny zakręt odsłaniał coraz piękniejsze widoki i przybliżał nas do celu.
Po kilku godzinach marszu dotarliśmy do schroniska na 8. stacji, położonego na wysokości 3400 m n.p.m. Na tej wysokości wielu z nas zaczęło odczuwać skutki rozrzedzonego powietrza. Pojawiła się zadyszka, zmęczenie, a niektórym chwilowo brakowało tchu. Na szczęście byliśmy dobrze przygotowani i mieliśmy ze sobą butle z tlenem, które pomagały złagodzić dolegliwości oraz bezpiecznie kontynuować wspinaczkę.
Nocleg w schronisku był wyjątkowym doświadczeniem. Skromne warunki, wspólna sala do spania oraz atmosfera ciszy i wzajemnego szacunku tworzyły niepowtarzalny klimat. Sen trwał zaledwie kilka godzin, ponieważ już około godziny 4.00 nad ranem wyruszyliśmy na ostatni etap wspinaczki, aby powitać wschód słońca na najwyższym szczycie Japonii.
Ostatnie podejście było najbardziej strome i wyczerpujące. Na wysokości blisko 3800 metrów każdy krok wymagał ogromnego wysiłku, a rozrzedzone powietrze sprawiało, że szliśmy powoli i z dużą rozwagą. Były chwile zwątpienia, jednak determinacja zwyciężyła. W końcu stanęliśmy na szczycie Fudżi (3776 m n.p.m.), spełniając marzenie, z którym przyjechaliśmy do Japonii.
Choć mgła i chmury nie pozwoliły nam zobaczyć całego wnętrza słynnego krateru, natura podarowała nam wyjątkowy moment – na chwilę odsłoniła fragment jego potężnej ściany. Radość ze zdobycia najwyższego szczytu Japonii była ogromna. Zdjęcia, chwile wzruszenia i satysfakcja z pokonania własnych słabości wynagrodziły cały trud wspinaczki.
Droga powrotna również okazała się wymagająca. Schodziliśmy po stromych piargach i miękkim pyle wulkanicznym, gdzie niemal każdy krok powodował osuwanie się kamieni. Wymagało to dużej ostrożności i koncentracji, jednak dzięki doświadczeniu naszych przewodników bezpiecznie dotarliśmy do końca szlaku.
Ogromne słowa uznania należą się przewodnikom, którzy z pełnym profesjonalizmem prowadzili grupę Stowarzyszenia Turystyki Rekreacyjnej „Bog-Tur”, dbając o bezpieczeństwo uczestników, motywując ich w trudniejszych momentach oraz służąc pomocą na każdym etapie wspinaczki.
Relacja: Barbara Otrociuk
Zdjęcia: Marzena Drozdowska, Alicja Wanat, Małgorzata Szkolna, Aneta Wojciechowska oraz inni uczestnicy wycieczki.
Źródło: UMiG Bogatynia