Zanim stał się jednym z pierwszych powojennych gospodarzy Zgorzelca, Andrzej Błachaniec przeszedł drogę, jaką mogłoby obdarować niejedno pokolenie żołnierzy. Rodem z Dąbrowy Tarnowskiej, od sierpnia 1914 roku walczył w szeregach słynnego 5 Pułku Piechoty Legionów – o Przemyśl, Lwów, Wileńszczyznę, Łotwę i Kijów w wojnie z bolszewikami. W 1932 roku otrzymał za to Medal Niepodległości.
To druga część wpisu o Andrzeju Błachańcu. Pierwsza w odnośniku na dole artykułu.
Po klęsce wrześniowej 1939 roku i dramatycznych przejściach w konspiracji wileńskiej AK – aresztowaniu przez gestapo, wyroku śmierci i ucieczce – trafił do legendarnej 1 Brygady Wileńskiej AK Juranda, gdzie szkolił przyszłych partyzantów. Po tragicznym rozbrojeniu wileńskich oddziałów przez NKWD w lipcu 1944 roku, wraz z około 200 żołnierzami AK, zasilił szeregi 2 Armii Wojska Polskiego.
Zanim stał się jednym z pierwszych powojennych gospodarzy Zgorzelca, Andrzej Błachaniec przeszedł drogę, jaką mogłoby obdarować niejedno pokolenie żołnierzy. Rodem z Dąbrowy Tarnowskiej, od sierpnia 1914 roku walczył w szeregach słynnego 5 Pułku Piechoty Legionów – o Przemyśl, Lwów, Wileńszczyznę, Łotwę i Kijów w wojnie z bolszewikami. W 1932 roku otrzymał za to Medal Niepodległości.
To właśnie stąd, z frontu pod Budziszynem, jego szlak bojowy zaprowadził go w 1945 roku do Zgorzelca – miasta, w którym pozostał i które realnie budował od pierwszych powojennych miesięcy. To on uruchomił tu młyn, wytwórnię makaronu, fabrykę walizek i zakład włókienniczy na Ujeździe, założył Pocztę Polową, a w okolicznych wsiach – Pokrzywniku, Żarskiej Wsi, Gronowie, Dłużynie Dolnej i Jędrzychowicach – organizował pierwsze fermy bydła. Dziś jego imię nosi park miejski przy dawnej ulicy Warszawskiej, niedaleko miejsca, gdzie mieszkał. Pełną historię tego niezwykłego zgorzelczanina znajdziecie na blogu naszego czytelnika, Piotra Historyka klik-klik.