Jak poinformowali nas mieszkańcy Polany Brzozowej: ta jest zalewana przy intensywnych opadach deszczu. Według nich to przez źle wykonaną kanalizację burzową i wpięcie do niej, tej wykonanej wcześniej przez mieszkańców. Jednak według magistratu: nie ma tam miejskiej kanalizacji deszczowej.
Po ulewie 17 sierpnia br. zapytaliśmy magistrat, czy zdaje sobie sprawę z problemu zalewania Polany Brzozowej podczas intensywnych opadów i czy możliwy jest montaż zasuwy zabezpieczającej przed cofką. Odpowiedź, jaką otrzymaliśmy z Urzędu Miasta Zgorzelec, może zaskoczyć mieszkańców tej okolicy.
Zanim urząd odniósł się do sprawy, zwrócił uwagę na skalę problemu wykraczającą poza Zgorzelec. Jak podkreśla magistrat, ok. 20-minutowy nawalny opad z 17 sierpnia spowodował liczne problemy w całym regionie. Według zestawienia Komendy Wojewódzkiej PSP we Wrocławiu tego dnia w powiecie zgorzeleckim odnotowano ok. 30 interwencji związanych z pogodą. Problemy z odprowadzeniem wody wystąpiły też w sąsiednim Görlitz, gdzie straż pożarna interweniowała od godz. 13:28 aż do 19:45, pracując w 11 miejscach – głównie przy zalanych ulicach i piwnicach.
Jednak odpowiadając na pytanie, UM wyjaśnia, że w rejonie ulic Aleja Ujazdowska i Polana Brzozowa nie ma miejskiej sieci kanalizacji deszczowej, a co za tym idzie – nie istnieje żadna "główna magistrala", która mogłaby odpowiadać za cofkę.
To, co faktycznie znajduje się w tym rejonie, to:
Jak podkreśla magistrat, wszystkie te urządzenia służą wyłącznie do odwodnienia pasa drogowego. Nie można ich uznać za sieć kanalizacji deszczowej, a tym bardziej za miejską magistralę.
Dlaczego więc zalało? Wygląda na to, że urządzenia te po prostu nie były w stanie poradzić sobie z ilością wody, jaka spadła w krótkim czasie. Jak tłumaczy urząd, przy takiej intensywności opadu kratka ściekowa na ścieżce rowerowej nie miała szans zebrać całego strumienia, który rozlał się po dalszej części ulicy. Podobnie przeciążone zostały studzienki chłonne w okolicy skrzyżowania z ul. Polany Brzozowej.
A co z zasuwą? Skoro nie ma sieci kanalizacji deszczowej, magistrat nie widzi możliwości zastosowania zasuwy zabezpieczającej przed cofką – bo formalnie nie ma czego zabezpieczać przed cofnięciem się wody z systemu, który w tym miejscu po prostu nie istnieje.
Urząd kończy swoją odpowiedź pytaniem, które w gruncie rzeczy jest równie istotne co nasze pierwotne: w jaką magistralę wpięte są posesje, na których wystąpiła cofka? Skoro miejskiej sieci deszczowej w tym rejonie nie ma, źródło problemu może leżeć gdzie indziej – i to pytanie zostawiamy otwarte…