Po drugiej stronie Nysy Łużyckiej, w powiecie Görlitz oraz w sąsiednim powiecie budziszyńskim (Bautzen), saksońska policja prowadzi zakrojone na szeroką skalę działania w związku z podejrzeniem przygotowywanych ataków na infrastrukturę energetyczną. Chodzi o okolice dwóch stacji elektroenergetycznych, leżących niedaleko granicy z Brandenburgią, w rejonie kopalni odkrywkowych węgla brunatnego LEAG.
Jak podał niemiecki dziennik "Bild", przy liniach napowietrznych w pobliżu tych stacji odkryto podejrzane urządzenia — mogące służyć do wywołania zwarcia lub pożaru. Miejsca zdarzeń to okolice miejscowości Schleife i Lohsa, a więc rejon, z którego energia trafia m.in. do elektrowni Boxberg, jednej z kluczowych elektrowni węglowych koncernu LEAG zasilających sieć w tej części Saksonii — czyli także w kierunku Zgorzelca i pogranicza polsko-niemieckiego. Rzeczniczka policji potwierdziła jedynie, że trwa interwencja, odmawiając na razie szczegółów "ze względów taktycznych".
Oddziały policyjne przeczesywały linie wysokiego napięcia w poszukiwaniu śladów i ewentualnych kolejnych ładunków. Na razie nie ma potwierdzenia, czy urządzenia w Saksonii zostały już rozbrojone, ani ilu dokładnie miejsc dotyczyła kontrola.
To, co wydarzyło się pod Görlitz, nie jest odosobnionym incydentem. Zaledwie dwa dni wcześniej, 2 września, podobne uszkodzenia linii napowietrznych ujawniono przy stacji elektroenergetycznej w Turnow-Preilack w Brandenburgii, około 50 kilometrów od miejsc obecnej interwencji. Tam, według doniesień medialnych, zastosowano urządzenia przypominające race, które miały wywołać zwarcie po uderzeniu w linie wysokiego napięcia. Tego samego dnia doszło też do próby sabotażu przy stacji elektroenergetycznej Bergheim pod Kolonią, a policja i prokuratura wskazywały później również na obiekty w Bergheim-Rheidt, Dormagen oraz Weisweiler koło Eschweiler w Nadrenii Północnej-Westfalii.
Do części tych zdarzeń nawiązują dwa odręczne listy, w których autor przyznaje się do winy. Jak przekazała stacja ARD, w pierwszym z nich mężczyzna twierdzi, że to on doprowadził do zwarć w sieci wokół elektrowni Jänschwalde i Schwarze Pumpe w Brandenburgii, tłumacząc to przekonaniem, że wytwarzanie prądu z paliw kopalnych jest przestępstwem powodującym ogromne cierpienie. Zaznacza przy tym, że działał sam i nikomu wcześniej o swoich planach nie mówił. Do tego listu dołączona była dodatkowa kartka z technicznymi szczegółami ataków, na tyle szczegółowymi, że według doniesień ze studia ARD w Berlinie śledczy uznali oba listy za autentyczne. W drugim liście, który trafił także do prasy (m.in. do berlińskiego dziennika "Die Tageszeitung"), autor przyznaje się z kolei do ataków na stacje energetyczne w Gohr, Bergheim-Rheidt, Dormagen i Weisweiler w Nadrenii Północnej-Westfalii.
Autorem obu listów, podpisanych pełnym imieniem i nazwiskiem, ma być urodzony w 1977 roku mieszkaniec Gevelsbergu w Nadrenii Północnej-Westfalii. Policja przeszukała jego mieszkanie, ale nikogo tam nie zastała — według agencji DPA mężczyzny poszukuje się już na terenie całej Europy, a ścigany może podróżować charakterystyczną ciężarówką z wysoko umieszczoną kabiną. Śledczy poważnie traktują też jeden z wątków z listu: autor wspomniał w nim o kolejnym ataku na infrastrukturę krytyczną przy elektrowni koło Akwizgranu, o którym służby w chwili otrzymania listu jeszcze nie wiedziały. W piątek policja z udziałem dużych sił przeszukiwała teren wokół elektrowni w Weisweiler, gdzie technicy kryminalistyczni w kombinezonach ochronnych zabezpieczali ślady przy liniach energetycznych.
Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul powiedział stacji WDR, że wiele przesłanek wskazuje na konkretną, znaną już służbom osobę, a szczegóły podane w liście się potwierdziły. Zastrzegł jednak, że na razie nic nie wskazuje na udział sił zewnętrznych i nie można wykluczyć, że oprócz pojedynczego sprawcy w tle może działać cała grupa — dlatego, jak podkreślił, potrzeba cierpliwości w dalszym śledztwie.
Równolegle, choć w odrębnej sprawie, w nocy z 3 na 4 września doszło do próby podpalenia siedziby firmy zbrojeniowej w Monachium. Bawarska policja kryminalna zatrzymała dwoje podejrzanych, 29-letnią kobietę i 38-letniego mężczyznę, oboje obywateli Bułgarii, którzy mieli rzucić ładunki zapalające w budynek firmy z samochodu. Jeden ładunek ugaszono na miejscu, drugi nie eksplodował i został rozbrojony. Bawarski minister spraw wewnętrznych Joachim Herrmann nie wykluczył motywu politycznego. Sprawa monachijska nie jest na razie łączona z serią ataków na sieć energetyczną, ale pokazuje, że lista incydentów wokół niemieckiej infrastruktury krytycznej w ostatnich dniach jest dłuższa.
Jak zwracają uwagę niemieccy komentatorzy, to właśnie ów pierwszy etap śledztwa — zanim ustalony zostanie pełny zasięg i ewentualne powiązanie wszystkich incydentów — decyduje o tym, czy mówimy o odosobnionych aktach, czy o skoordynowanej fali ataków na infrastrukturę energetyczną w Niemczech.
Dlaczego to ważne dla Zgorzelca
Choć wszystkie dotychczasowe interwencje rozgrywały się po niemieckiej stronie granicy, bliskość Görlitz — miasta, z którym Zgorzelec dzieli most graniczny i historyczne centrum — sprawia, że sprawa nie jest tu tylko odległą wiadomością zagraniczną. Region Łużyc, w tym elektrownie Boxberg i Jänschwalde, to część transgranicznego systemu energetycznego, z którego korzysta też pogranicze polsko-niemieckie. Ewentualne zakłócenia w dostawach prądu po stronie saksońskiej — zwłaszcza powtarzające się próby sabotażu wymierzone bezpośrednio w linie przesyłowe wokół największych elektrowni regionu — mogą w praktyce odbić się także na stabilności sieci po polskiej stronie granicy.
Na razie saksońska policja nie podała, czy piątkowa interwencja pod Görlitz jest formalnie łączona ze sprawą 49-letniego podejrzanego z Nadrenii Północnej-Westfalii, czy stanowi odrębny wątek. Śledztwo trwa, a służby w kilku landach — Saksonii, Brandenburgii i Nadrenii Północnej-Westfalii — wymieniają się informacjami, próbując ustalić pełny obraz wydarzeń ostatnich dni.
Źródła: doniesienia niemieckiego dziennika "Bild" (materiały własne redakcji z 4 września 2026 r.), materiał Deutsche Welle "Sabotaże w Niemczech. Podejrzany przyznaje się do ataków" (oprac. Monika Stefanek, na podstawie ARD, DPA i AFP) oraz inne relacje niemieckich mediów dotyczące serii sabotaży na sieci energetycznej w Niemczech.