2 września, droga krajowa nr 94, zjazd na autostradę A4 w rejonie Jędrzychowic. 32-letni kierowca mercedesa nie ustąpił pierwszeństwa 52-letniej kobiecie prowadzącej hyundaia, która wiozła trzy pasażerki. Wszystkie cztery kobiety trafiły do szpitala. Dla mieszkańców regionu to niestety nic zaskakującego. Tam co jakiś czas dochodzi także do wypadków śmiertelnych! Okolice zjazdu i wjazdu na autostradę A4 w gminie Zgorzelec od lat uchodzą za jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc na drogach w tej części Dolnego Śląska, a układ węzłowo-rondowy w tym rejonie regularnie wraca w rozmowach o bezpieczeństwie ruchu.
Problem dostrzegają media ogólnopolskie, ale nie ci, którzy mogą coś z tym zrobić
Gmina Zgorzelec na czele krajowego rankingu
Skalę problemu potwierdza najnowsza analiza Onetu (klik-klik), który przeanalizował blisko 3,4 mln policyjnych zapisów o wypadkach i kolizjach z lat 2018–2025, nanosząc je na niemal 600 tys. kilometrów polskich dróg. Wnioski dla naszego regionu są jednoznaczne: gmina wiejska Zgorzelec, przez którą przebiega autostrada A4, znalazła się na pierwszym miejscu w kraju pod względem liczby zdarzeń drogowych przypadających na 10 tysięcy mieszkańców – z wynikiem ponad 4200 zgłoszeń w analizowanym okresie. To wynik wyraźnie wyższy niż w kolejnych gminach zestawienia, także tych leżących przy autostradach.
Autorzy analizy zwracają uwagę na powtarzający się schemat: w czołówce rankingu dominują niewielkie, „autostradowe” gminy, w których przebieg głównych tras krajowych w połączeniu ze stosunkowo małą liczbą mieszkańców winduje statystyki per capita. Dane pokazują też ogólną prawidłowość dla całego kraju: choć w mieście do kolizji dochodzi częściej, to na drogach pozamiejskich zdarzenia mają dużo cięższe skutki – wskaźnik wypadków ze śmiercią lub poważnymi obrażeniami jest na wsi wyraźnie wyższy niż w miastach.
Innymi słowy: to właśnie takie miejsca jak zjazd z A4 do Zgorzelca – gdzie ruch tranzytowy, lokalny i handlowy zbiegają się na niewielkim odcinku – statystycznie generują najwięcej zagrożeń.
Co robić? Problem to oczywiście pieniądze. Olbrzymie pieniądze
Zweryfikowaliśmy tę sprawę i okazuje się, że zarówno władze miasta Zgorzelec z burmistrzem Rafałem Groniczem, jak i gminy – w tym aktywnie zaangażowany w ten temat wicewójt Paweł Tomczyk – wielokrotnie rozmawiali, zarówno na szczeblu wojewódzkim, jak i w stolicy, z przedstawicielami rządu o problemie, z jakim mierzy się nasz region.
Najpierw, jak już wielokrotnie o tym pisaliśmy, na stole był temat przebudowy samego ronda Solidarności. Jednak po pomiarach natężenia ruchu, które wykazały, że w tym rejonie w ciągu doby przejeżdża ponad 20 tysięcy pojazdów, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad stwierdziła, że potrzebne jest przygotowanie szerszej koncepcji – obejmującej oba ronda, autostradę i drogi wojewódzkie. Pierwotnie zaproponowano sfinalizowanie przyjętego rozwiązania w formie pół na pół, czyli pół rząd, pół samorządy.
Trudno się dziwić, że ta koncepcja nie spodobała się naszym samorządowcom, którzy stwierdzili, że to wieloletnie zaniedbania rządu i GDDKiA doprowadziły do tak trudnej sytuacji, i nie poczuwali się do współfinansowania, które zapewne będzie olbrzymie. Na tym etapie do tematu włączył się Urząd Marszałkowski – dzięki wsparciu Kamila Barczyka. Efektem tego było, jak pamiętamy, podpisanie umowy między Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad a DSDiK. Obecnie trwa szukanie rozwiązań koncepcyjnych, których celem jest odciążenie tego regionu.
Jest świetny ruch Gminy
Jak się jednak okazuje, władze gminy nie poprzestały na tym. Gmina złożyła wniosek do województwa, do Funduszu Rozwoju Dróg, na przebudowę węzła autostradowego przy wylocie na Wrocław – miałoby tam powstać rondo oraz równoległa do A4 droga która łączyłaby DW351 z nowo wybudowanym rondem, czyli realna alternatywa dla mieszkańców Zgorzelca, którzy jadąc na A4, mogliby ominąć Rondo Solidarności.
Jak mówi Paweł Tomczyk:
– To nasze rozwiązanie jest już gotowe do realizacji. Gmina złożyła wniosek z pełną dokumentacją i pozwoleniem na budowę. Dzięki temu, zanim zapadną ostateczne decyzje co do całej koncepcji, mielibyśmy szansę na wprowadzenie działań i rozwiązań odciążających komunikacyjnie zarówno naszą gminę, jak i część Zgorzelca.
Czekamy więc na decyzję o ewentualnym finansowaniu. Jeżeli decydować miałyby względy merytoryczne, to – jak widać po opisywanej wyżej publikacji Onetu – Zgorzelec na pewno powinien dostać środki na realizację tego rozwiązania.
(zrzut: GDDKiA)