Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA oraz towarzyszący mu eksperci ponownie biją na alarm w sprawie sytuacji wodnej wokół kopalni Turów. Zdaniem organizacji, mimo wybudowania ekranu przeciwfiltracyjnego, problem drenażu wód podziemnych nie został rozwiązany, a jedynym wyjściem ma być szybsze odejście od wydobycia węgla. Warto jednak zaznaczyć, że na razie ani Kraj Liberecki, ani czeskie Ministerstwo Životního prostředí nie wydały własnych, odrębnych komunikatów potwierdzających tak alarmistyczny ton przedstawiony podczas konferencji prasowej organizacji.
Jak wynika z najnowszych danych Czeskiej Służby Geologicznej, w bezpośrednim sąsiedztwie ekranu przeciwfiltracyjnego poziom wód podziemnych w niektórych miejscach faktycznie rośnie. Dalej od niego – jak twierdzą autorzy raportu – nadal obserwowane są spadki.
Dr Sylwester Kraśnicki, hydrogeolog cytowany przez organizatorów konferencji, wskazuje, że dane z monitoringu prowadzonego po obu stronach granicy, na południe od odkrywki KWB Turów, pokazują powstrzymanie dalszego opadania zwierciadła wód podziemnych oraz jego podnoszenie się na niektórych obszarach – w bezpośrednim sąsiedztwie ekranu oraz w czwartorzędowym poziomie wodonośnym między Oldřichovem na Hranicích a Uhelną. Zastrzega jednak, że na obszarze między Hrádkiem nad Nisou a granicą państwową takiego powstrzymania spadków jeszcze nie zaobserwowano.
W sprawozdaniu Czeskiej Służby Geologicznej z 17 lutego 2026 roku przeanalizowano trzy punkty pomiarowe. W jednym z nich poziom wody nadal się podnosił, w drugim się ustabilizował, a w trzecim nieznacznie spadł – co, zdaniem ekspertów zaproszonych przez EKO-UNIA, może sugerować, że proces odbudowy zasobów wód zaczyna wyhamowywać nawet blisko ekranu.
Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, nie przebiera w słowach, mówiąc o „problemie politycznym i międzynarodowym", który – jego zdaniem – będzie trwał, dopóki trwa wydobycie. Zarzuca przy tym polskiemu rządowi brak wyznaczenia organu centralnego odpowiedzialnego za transformację regionu oraz brak uzgodnionego z PGE harmonogramu wygaszania Elektrowni i Kopalni Turów.
Podobnie krytyczny ton przyjął Kuba Gogolewski z Fundacji „Mission Possible", zarzucając spółce PGE, że – zasłaniając się prawem autorskim – nie udostępnia danych z aktualnego modelu hydrogeologicznego organizacjom pozarządowym, przez co społeczeństwo ma dowiadywać się o stanie wód wyłącznie z raportów służb geologicznych.
W konferencji zabrał głos również Milan Starec, mieszkaniec czeskiej miejscowości Uhelná, który mówi o utrzymującym się ryzyku utraty dostępu do wody pitnej oraz braku – jego zdaniem – realnego planu transformacji regionu ze strony PGE i polskiego rządu.
Choć przywoływane w raporcie dane pochodzą właśnie z czeskiego monitoringu hydrogeologicznego, sama konferencja i towarzyszące jej dramatyczne oceny sytuacji zostały zorganizowane wyłącznie przez stronę pozarządową – EKO-UNIA oraz współpracujące z nią organizacje. Do tej pory ani Kraj Liberecki, ani czeskie Ministerstwo Środowiska nie opublikowały własnych, oficjalnych stanowisk potwierdzających opisywaną skalę zagrożenia ani nie zapowiedziały żadnych nadzwyczajnych działań w tej sprawie. Warto to mieć na uwadze, czytając przedstawione w raporcie interpretacje danych.
Gogolewski zwraca również uwagę na ryzyko związane z przyszłą rekultywacją odkrywki. Jak twierdzi, w związku z zagrożeniem rozwinięcia się zjawiska kwaśnego drenażu górniczego podczas wypełniania wyrobiska wodą, im szybciej zakończy się wydobycie węgla brunatnego, tym szybciej będzie można rozpocząć proces rekultywacji – co ma zmniejszyć ryzyko przekształcenia ogromnej ilości wody (szacowanej przez niego na 2,5-krotność objętości jeziora Śniardwy) w kwaśny roztwór zawierający metale ciężkie, radionuklidy i arsen, mogący zagrażać Nysie Łużyckiej.
Organizatorzy konferencji apelują o trzy konkretne decyzje: szybsze odejście od wydobycia węgla, przygotowanie planu sprawiedliwej transformacji regionu oraz rozpoczęcie rekultywacji odkrywki. Warto jednak podchodzić do przedstawionych ocen z pewną dozą ostrożności – przynajmniej dopóki instytucje odpowiedzialne po stronie czeskiej, a więc Kraj Liberecki oraz tamtejsze ministerstwo środowiska, nie zabiorą głosu we własnym imieniu.
Źródło: konferencja prasowa Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA
Od redakcji: na stronach czeskiego Ministerstwa Środowiska w środę (9.09) pojawił się protokół ze wspólnego polsko-czeskiego posiedzenia, z tym że według daty, to odbyło się 14-15 listopada 2025 roku (sic!).
Zgodnie z tym protokołem, w okresie od kwietnia 2024 do kwietnia 2025 roku, po stronie czeskiej poziom wód podziemnych rzeczywiście obniża się w średnim i dolnym kolektorze. Jednak po stronie polskiej – jak podaje dokument – widoczny jest wyraźny wpływ bariery izolacyjnej (ekranu przeciwfiltracyjnego): podczas gdy w piezometrach poziomu międzykarbońskiego za barierą poziom wód nadal spada, to w środkowym kolektorze przed barierą izolacyjną – a więc bliżej samej odkrywki – poziom wód rośnie. Dopiero w piezometrach położonych dalej od bariery poziom wód w środkowym kolektorze nadal się obniża.
To właściwie potwierdza to, co mówił dr Kraśnicki podczas konferencji EKO-UNII – ekran rzeczywiście działa lokalnie, a efekt maleje wraz z odległością. Różnica leży jednak w interpretacji: komisja opisuje to jako naturalny, spodziewany i akceptowany element trwającego procesu monitorowania, a nie jako dowód porażki działań zaradczych.
Nowe piezometry i planowane spotkanie ekspertów
Protokół potwierdza również to, o czym pisaliśmy już wcześniej – do wspólnej czesko-polskiej sieci monitoringu włączono nowe piezometry, zarówno po stronie czeskiej (10 nowych punktów), jak i polskiej (3 nowe punkty: HPz-58/72Abis, HPz-42/72 I oraz HPz-42/72 II).
A co z zaopatrzeniem w wodę pitną?
W protokole nie znajdziemy bezpośredniego odniesienia do obaw mieszkańców Uhelnej, o których mówił podczas konferencji Milan Starec. Kwestie zaopatrzenia w wodę pitną nie są przedmiotem prac tej konkretnej komisji – zajmuje się ona głównie współpracą hydrologiczną, hydrogeologiczną i przeciwpowodziową na wodach granicznych, a nie lokalną infrastrukturą wodociągową, która pozostaje w gestii czeskich władz regionalnych i gminnych.
Podsumowanie
Oficjalny protokół z posiedzenia międzyrządowej komisji rysuje obraz sytuacji znacznie spokojniejszy niż komunikaty organizacji pozarządowych. Współpraca między stroną czeską i polską w zakresie monitoringu wód wokół Turowa – zgodnie z tym dokumentem – przebiega bez większych zakłóceń, dane są regularnie wymieniane, a działania (w tym budowa ekranu przeciwfiltracyjnego) są na bieżąco oceniane przez ekspertów obu krajów. Nie zmienia to faktu, że w pewnych rejonach, zwłaszcza dalej od bariery izolacyjnej, poziom wód podziemnych nadal się obniża – to jednak temat, którym komisja planuje zajmować się dalej, w ramach zaplanowanych już spotkań eksperckich.