Kampania wrześniowa, ucieczka z niemieckiego stalagu, Armia Krajowa, a potem Konspiracyjne Wojsko Polskie Warszyca. Do Węglińca Henryk Trojanowski trafił po latach walki, a i tu nie zaznał spokoju. Po aresztowaniach w batalionie „Żniwiarka” wyjechał w 1946 roku na Dolny Śląsk, zamieszkał przy ul. Kochanowskiego i podjął pracę na kolei w Małomicach, a później w Węglińcu.
W latach 1950–1952 zebrał wokół siebie krąg zaufanych ludzi. Grupę rozpracowała bezpieka. Trojanowski usłyszał wyrok 15 lat więzienia, a jego współpracownicy, zatrzymywani w Węglińcu, Lubsku i okolicach powiatu zgorzeleckiego, dostali kary od kilku miesięcy do ośmiu lat. Jeden z oskarżonych został uniewinniony. Proces toczył się przed Wojskowym Sądem Rejonowym we Wrocławiu, a w śledztwie uczestniczyli funkcjonariusze m.in. z PUBP w Lubaniu Śląskim.
Historia ma też lokalny, zgorzelecki wątek z czasów wojny: w 1939 roku niemiecka niewola oznaczała dla wielu polskich jeńców Stalag VIII A Görlitz, czyli dzisiejszy Zgorzelec. Los jednego człowieka pokazuje, jak splatały się dzieje regionu z historią całej Polski.
Cały artykuł "Piotra Historyka" tutaj klik-klik.