Ze Zgorzelca na szczyt świata: Anna i Adam Mielnik z medalami Mistrzostw Świata WUAP

Dwa nazwiska, trzy miejsca na podium. Anna i Adam Mielnik, reprezentanci Wilkołaka Zgorzelec, wrócili z Barleben w Niemczech z medalami Mistrzostw Świata federacji WUAP. Oboje stanęli na podium, a Adam dołożył jeszcze brąz w klasyfikacji OPEN wszechwag.

Dwa nazwiska, trzy miejsca na podium. Anna i Adam Mielnik, reprezentanci Wilkołaka Zgorzelec, wrócili z Barleben w Niemczech z medalami Mistrzostw Świata federacji WUAP. Oboje stanęli na podium, a Adam dołożył jeszcze brąz w klasyfikacji OPEN wszechwag.

Srebro Anny

Dla Anny Mielnik to kolejny ważny krok w stosunkowo krótkiej jeszcze przygodzie ze sportową rywalizacją. Po ważeniu na wadze pokazało 60,02 kg, co oznaczało start w kategorii do 67,5 kg. Wynik 50 kg w wyciskaniu dał jej srebrny medal i tytuł Wicemistrzyni Świata WUAP.

Do niższej kategorii zabrakło naprawdę niewiele. Jak żartowano po ważeniu, wystarczyłoby chyba zdjąć skarpetki, by Anna mogła stanąć w szranki do 60 kg. Zawodniczka kocha jednak ducha walki i prawdziwą rywalizację. W niższej kategorii nie miałaby konkurencji, dlatego start do 67,5 kg dał jej realną szansę walki o miejsce i medal.

– Z wyniku Ani cieszyłem się chyba bardziej niż ze swojego medalu. Dopiero zaczyna startować, a już stanęła na podium mistrzostw świata. Pokazała charakter i bardzo się z tego cieszę – mówi Adam Mielnik.

Złoto Adama i niespodzianka w OPEN

Adam stanął na pomoście przy masie ciała 89 kg. Wynik 202,5 kg dał mu zwycięstwo w kategorii do 95 kg i tytuł Mistrza Świata WUAP. Sam zawodnik nie ukrywa jednak, że liczył na więcej.

– Nie będę koloryzował. To był mój najsłabszy występ od dłuższego czasu. Zdobyłem mistrzostwo świata, ale 202,5 kg nie jest wynikiem, który mnie satysfakcjonuje. Wiem, jakie ciężary robiłem przed zawodami i na co mnie stać. Taki jednak jest sport – czasami pomost nie oddaje tego, co pokazuje się na treningach.

Sporą niespodziankę przyniosła klasyfikacja OPEN wszechwag. Adam, ważąc zaledwie 89 kg, zajął w niej 3. miejsce i zdobył kolejny medal mistrzostw świata.

– Tego kompletnie się nie spodziewałem. Trzecie miejsce OPEN w rywalizacji zawodników z różnych kategorii wagowych daje mi ogromną satysfakcję, szczególnie przy mojej masie ciała. To pokazuje, że nawet kiedy nie wszystko idzie zgodnie z planem, lata ciężkiej pracy pozostawiają po sobie efekt.

Wsparcie lokalnej firmy

Wyjazd i start Adama wsparła firma AGROENERGIA Sp. z o.o. z Dłużyny Górnej oraz Prezes Zarządu Arkadiusz Jakubowski. Przygotowania do zawodów tej rangi to nie tylko miesiące treningów, ale też koszty transportu, zakwaterowania, opłat startowych i organizacji wyjazdu, dlatego zawodnik szczególnie docenia otrzymaną pomoc.

– Chciałbym bardzo podziękować firmie AGROENERGIA i Arkadiuszowi Jakubowskiemu za zaufanie oraz wsparcie mojego startu. Na pomoście sztangę trzeba podnieść samemu, ale świadomość, że stoi za mną lokalna firma i ludzie, którzy wierzą w to, co robię, ma ogromne znaczenie. Część tego sukcesu należy również do Was.

Walka nie tylko z ciężarem

Ważną rolę w przygotowaniach odegrał fizjoterapeuta i osteopata Piotr Błauciak. Intensywny trening i wieloletnia praca z dużymi ciężarami sprawiły, że przed wyjazdem konieczna była rehabilitacja, by organizm mógł bezpiecznie przystąpić do startu.

– Piotr wykonał kawał dobrej roboty. Mówiąc po prostu – poskładał mnie i naprawił przed tymi zawodami. Dzięki jego pracy mogłem pojechać do Barleben, stanąć na pomoście i walczyć. Dziękuję za każdą wizytę, fachową pomoc i konkretne podejście.

Trenerzy, pasjonaci i zwykłe małżeństwo z marzeniami

Anna i Adam na co dzień pracują także jako trenerzy, dlatego swoje starty traktują nie tylko jako sportową rywalizację, ale też sposób na dawanie przykładu innym.

– Chcemy pokazywać ludziom, że warto mieć cele i że nigdy nie jest za późno, żeby po nie sięgać. Jesteśmy zwykłym małżeństwem z marzeniami. Nie pochodzimy z wielkiego miasta, nie mamy za sobą ogromnego zaplecza ani wielkiego sztabu. Mamy za to pasję, ciężką pracę i ludzi, którzy nas wspierają. Sport jest dużą częścią naszego życia, ale jeszcze większą satysfakcję daje nam to, kiedy możemy swoją postawą zmotywować kogoś innego.

Dla obojga trening nie kończy się na własnych wynikach. To także codzienna praca z podopiecznymi i przekonanie, że trener powinien nie tylko mówić o determinacji, systematyczności i walce o cele, ale też sam dawać tego przykład.

Historia Mielników pokazuje, że z takiego miejsca jak Zgorzelec można wyjechać na mistrzostwa świata, stanąć na międzynarodowym podium i wrócić z medalami. Nie potrzeba do tego wielkiego miasta ani idealnych warunków, wystarczą marzenia, konsekwencja i gotowość do pracy.

To jeszcze nie koniec sezonu

Medale nie oznaczają końca sportowych planów. Przed Anną i Adamem jeszcze trzy starty, więc po krótkim odpoczynku wracają do przygotowań. Adam zapowiada, że wynik z Barleben nie jest dla niego punktem docelowym.

– 202,5 kg mnie nie zadowala i na pewno nie zamierzam się na tym zatrzymać. Wyciągam wnioski, wracam do treningu i robię swoje. Przed nami jeszcze trzy starty, więc sezon nadal trwa. Najlepsze ciężary chcę dopiero pokazać.

Z Barleben do Zgorzelca wracają więc Wicemistrzyni Świata Anna Mielnik oraz Mistrz Świata i brązowy medalista klasyfikacji OPEN Adam Mielnik. Kolejne międzynarodowe sukcesy zawodników reprezentujących Zgorzelec zapewne jeszcze przed nami.