Przy każdym kolejnym skoku cen pelletu wraca ten sam zarzut: ograniczenie pozyskania drewna przez Lasy Państwowe ma windować koszty paliwa. Dostępne dane nie pozwalają jednak sprowadzić wzrostu cen do jednego czynnika, a zwłaszcza do dostępności surowca drzewnego. Na cenę wpływa zarówno podaż, w tym ilość produktów ubocznych przemysłu drzewnego, jak i rosnący popyt, na który Lasy Państwowe nie mają wpływu.
Pellet powstaje z produktów ubocznych przerobu drewna okrągłego, które Lasy Państwowe sprzedają tartakom, papierniom i innym zakładom. Jak podkreśla Piotr Poziomski z Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, jest to produkt uboczny pracy z drewnem. Jeśli brakuje surowca, brakuje też paliwa.
Pellet klasy A1, który wolno spalać w kotłach domowych, musi spełniać wymogi rozporządzenia Ministra Klimatu i Środowiska z 8 maja 2025 r. Można do niego wykorzystać wyłącznie niezanieczyszczone trociny, wióry i zmielone odpadowe drewno bez kory. Wykluczono m.in.:
Dodatkowo dyrektywa RED III wprowadza zasadę kaskadowego wykorzystania biomasy. Pierwszeństwo mają zakłady, które potrafią uzyskać największą wartość z ograniczonych zasobów drewna, czyli tartaki i podobne przedsiębiorstwa.
Samo zwiększenie sprzedaży drewna okrągłego nie oznacza większej produkcji pelletu. Jeśli przemysł drzewny, w tym meblarski, ogranicza produkcję, powstaje mniej trocin i wiórów, nawet gdy surowca na rynku nie brakuje. Nie można więc zakładać, że większa sprzedaż drewna przez Lasy Państwowe automatycznie zwiększy podaż pelletu i obniży jego cenę.
Według analizy UOKiK główną przyczyną wzrostu cen jest rosnący popyt, za którym nie nadąża podaż. Dotyczy to całej Europy, nie tylko Polski.
Liczby źródeł ciepła na pellet pokazują skalę zmiany:
Wzrost wiąże się m.in. z wymianą starych kotłów i programami wsparcia. W lipcu 2024 r. aż 53 proc. wniosków składanych w programie „Czyste Powietrze” dotyczyło kotłów na biomasę, a pomp ciepła – 25 proc. Te dane obejmują jednak całą kategorię kotłów na biomasę, bez wyodrębnienia kotłów na pellet.
Branża szacuje roczne zapotrzebowanie w Polsce na ok. 2,3 mln ton, a do 2030 r. na ok. 4 mln ton, przy ok. 800 tys. instalacji. To jednak szacunki i scenariusze, a nie dane ze statystyki publicznej.
Tymczasem według Bioenergy Europe produkcja pelletu w Polsce wzrosła z ok. 1,8 mln ton w 2021 r. do ok. 2 mln ton w 2024 r. Polska pozostaje jednym z najważniejszych producentów w Europie, ale rosnący popyt krajowy ogranicza eksport i zwiększa znaczenie importu. Według GUS na przełomie 2023 i 2024 r. import pelletu przewyższył eksport.
Podobnie jest w całej Europie. W 2024 r. wyprodukowano ok. 22,7 mln ton pelletu, a zużyto ok. 32,7 mln ton. Nie oznacza to trwałego niedoboru, bo różnicę w dużej mierze równoważy handel międzynarodowy, ale pokazuje skalę popytu. Wzrost popytu może windować ceny, jednak na podstawie dostępnych danych nie da się ustalić, w jakim stopniu za podwyżki odpowiada popyt. Tym bardziej nie można całej presji cenowej przypisać Lasom Państwowym.
Rok 2022 był rekordowy pod względem sprzedaży drewna przez Lasy Państwowe: według raportu Ministerstwa Klimatu i Środowiska wyniosła ona 41,7 mln m³. Jednocześnie zaczęło się wtedy pogorszenie koniunktury w branży drzewnej, papierniczej i meblarskiej, widoczne w spadku produkcji i wartości produkcji sprzedanej. W latach 2018–2024 sprzedaż drewna przez Lasy Państwowe utrzymywała się na wysokim poziomie, średnio 40,9 mln m³ rocznie.
Branża meblarska zmaga się z problemami od 2022 r.:
Do tego dochodzi konkurencja z Azji. Według B+R Studio, na podstawie danych Eurostatu, wartość importu mebli z Chin do Polski wzrosła o ok. 167 proc., z ok. 417,6 mln euro w 2018 r. do 1,114 mld euro w 2025 r. Wolumen zwiększył się o ok. 154 proc., ze 169,3 tys. do 429,5 tys. ton.
Wniosek jest taki, że spadek przerobu drewna trzeba odróżnić od ograniczenia jego pozyskania. Przemysł zmniejsza produkcję nie tylko z powodu dostępności surowca, ale także przez słabszy popyt, wysokie koszty i utratę konkurencyjności. Mniej produkcji to mniej trocin i wiórów, a więc mniej surowca do pelletu. Zwiększenie sprzedaży drewna okrągłego nie gwarantuje, że zostanie ono przerobione w sposób, który zwiększy produkcję pelletu.
Koszty produkcji pelletu podniosły też ceny trocin. Według informacji medialnych w ciągu roku wzrosły nawet o 100 proc., z ok. 60–70 zł do ok. 120 zł za metr przestrzenny. Trociny trafiają nie tylko do wytwórców pelletu, ale też do przemysłu płyt drewnopochodnych, a część zakładów spala je na własne potrzeby energetyczne. O ich cenie decyduje zatem nie tylko dostępność drewna, ale także konkurencja między odbiorcami.
Podwyżki pelletu wracają cyklicznie. W 2022 r. cena tony wzrosła z 850 do 2600–2700 zł. Jesienią 2025 r. wynosiła 1700–1800 zł, a na początku 2026 r. już 2500–3000 zł.
Przyczyny za każdym razem były inne. W 2022 r. kluczowe były sytuacja międzynarodowa i kryzys energetyczny. W sezonie 2025/2026 złożyło się na to kilka czynników:
Pellet drożeje nie tylko w Polsce. Rynki europejskie są połączone handlem gotowym paliwem i konkurencją o surowiec, więc zmiany popytu i cen na dużych rynkach wpływają na sytuację u nas. W Niemczech, jednym z największych rynków pelletu w Europie, w lutym 2026 r., w czasie wyjątkowo chłodnej zimy, średnia cena wynosiła 422,73 euro za tonę, a wzrost cen był tam również efektem większego popytu.
Wzrost cen pelletu to efekt współdziałania wielu czynników: dostępności produktów ubocznych przemysłu drzewnego, kosztów produkcji i cen trocin, rosnącego popytu, handlu międzynarodowego oraz sytuacji na innych rynkach europejskich. Dostępność drewna z Lasów Państwowych jest jednym z elementów tej układanki, ale dane nie pozwalają uznać jej za główną ani jedyną przyczynę podwyżek.
Źródła: m.in. UOKiK, CEEB/GUNB, GUS, Bioenergy Europe, Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Deutsches Pelletinstitut, B+R Studio.
Na podstawie komunikatu Lasów Państwowych