Kierowcy skarżą się na kilkusetmetrowe korki przed przejazdem kolejowym w Jędrzychowicach. Zapytaliśmy PKP Polskie Linie Kolejowe, z czego wynikają opisywane czasy oczekiwania. Zarządca podkreśla, że urządzenia działają prawidłowo, a czas zamknięcia zależy od sytuacji ruchowej na linii.
Do naszej redakcji docierają sygnały od kierowców, którzy regularnie stoją w korkach przed przejazdem kolejowo-drogowym w Jędrzychowicach. Zdaniem zgłaszających kolejki sięgają kilkuset metrów i obejmują nie tylko samochody osobowe, lecz także ciężarówki i autobusy.
Zdaniem kierowców, nie ma drugiego takiego przejazdu jak w tym miejscu! Takiego, które w tak notoryczny sposób paraliżowałyby ruch samochodów. Według naszych czytelników, problem jest podwójny: rogatki zamykają się zbyt wcześnie przed przejazdem pociągu, a po jego przejeździe potrafią pozostawać opuszczone jeszcze przez około dwie minuty, choć tory są już puste.
Kierowcy porównują to z innymi przejazdami, np. w Zgorzelcu czy we Wrocławiu, gdzie rogatki podnoszą się według nich niemal natychmiast po przejeździe składu. „Czyli technicznie się da” – argumentują. Zaznaczają przy tym, że nie kwestionują bezpieczeństwa na przejazdach, które jest absolutnym priorytetem. Pytają jednak, czy czas zamknięcia rogatek rzeczywiście musi być aż tak długi.
Co na to kolej?
Z pytaniami zwróciliśmy się do PKP PLK. Odpowiedź przesłał zespół prasowy spółki.
Przejazd w Jędrzychowicach to przejazd kategorii A, obsługiwany zdalnie z Lokalnego Centrum Sterowania w Węglińcu. Jest wyposażony w sygnalizację świetlną i cztery półrogatki. Od uruchomienia sygnalizacji do pełnego zamknięcia przejazdu mija standardowo mniej niż 30 sekund. Według PLK obsługa uruchamia urządzenia możliwie najpóźniej i otwiera je możliwie najszybciej, z zachowaniem wymaganych procedur bezpieczeństwa.
Przejazd jako element drogi przebiegu
Kluczowe wyjaśnienie dotyczy tego, jak przejazd jest powiązany z ruchem pociągów. Zdaniem kolei przejazd nie działa jak prosty układ „pociąg się zbliża, rogatki opadają”. Jest elementem tzw. drogi przebiegu, czyli zestawu zależności, które muszą być spełnione, by pociąg mógł bezpiecznie jechać dalej.
Już w chwili, gdy skład opuszcza stację Zgorzelec Miasto, trzeba przygotować drogę przebiegu, a jej częścią jest zamknięcie przejazdu. Dopiero wtedy na semaforze może pojawić się odpowiedni sygnał, a pociąg jedzie bez ograniczania prędkości i bez oczekiwania przed sygnałem „Stój”. Dopóki przejazd nie zostanie zamknięty, pociąg nie może zostać skierowany na odcinek Zgorzelec – Jędrzychowice. Analogiczne zasady obowiązują w ruchu od strony Pieńska.
Od 4 do 8 minut
W praktyce czas zamknięcia przejazdu wynosi według PLK zazwyczaj od 4 do 8 minut. Zależy on od rodzaju pociągu i sytuacji ruchowej, m.in. od tego, czy jest to:
Przejazd może pozostawać zamknięty dłużej, gdy pociągi z obu kierunków zbliżają się do Jędrzychowic w podobnym czasie. Kolej tłumaczy to koniecznością zachowania wszystkich zależności urządzeń sterowania ruchem.
Magistrala E30 i ruch drogowy
PLK przypomina, że odcinek Węgliniec – Zgorzelec jest częścią międzynarodowej i krajowej magistrali kolejowej E30, po której dobowo przejeżdża ponad 50 pociągów. Spółka zwraca też uwagę na ruch drogowy. Zatory w Zgorzelcu, związane m.in. z kontrolami na granicy polsko-niemieckiej, sprawiają, że wielu kierowców wybiera objazd przez Jędrzychowice, co zwiększa tam natężenie ruchu.
Według zarządcy urządzenia przejazdowe działają prawidłowo, a ich funkcjonowanie jest dostosowane do układu stacji, organizacji ruchu kolejowego i wymogów bezpieczeństwa. PLK poinformowała też, że dotąd wpłynęło jedno zgłoszenie dotyczące wydłużonego czasu zamknięcia. Odpowiedziano na nie, że wynikał on z bieżącej sytuacji ruchowej.
Na co nie dostaliśmy odpowiedzi
Odpowiedź PLK wyjaśnia ogólną zasadę działania przejazdu, ale nie rozstrzyga wszystkich wątpliwości kierowców. W odpowiedzi zabrakło informacji na kilka pytań, które zadaliśmy:
Nie wiemy więc, czy któraś z tych kwestii była analizowana. Nie wiemy też, czy dwuminutowe „zwłoki” po przejeździe pociągu, o których piszą kierowcy, mieszczą się w opisanej przez PLK logice sterowania, czy wynikają z innych okoliczności, np. z nadjeżdżającego kolejnego składu. Zwrócimy się do spółki z prośbą o uzupełnienie odpowiedzi.
Ocenę pozostawiamy czytelnikom
Przedstawiamy stanowisko obu stron. Kierowcy widzą puste tory i stojące rogatki. Zarządca wskazuje, że przejazd jest częścią skomplikowanego układu zależności, w którym bezpieczeństwo ma pierwszeństwo przed płynnością ruchu. Te perspektywy nie muszą się wykluczać, ale na razie brakuje twardych danych, np. pomiarów czasów zamknięcia, które pozwoliłyby ocenić, czy ruch można usprawnić.
Jeśli codziennie stoicie przed przejazdem w Jędrzychowicach, zapraszamy do dzielenia się obserwacjami: o jakich porach korki są najdłuższe i jak długo rogatki pozostają opuszczone. Każda taka informacja może pomóc w ustaleniu, co naprawdę dzieje się na tym przejeździe i wówczas ponowimy nasze redakcyjne wystąpienie do PKP PLK.