Cofamy zegarki, a koniec zmiany czasu wciąż nie nadchodzi

Dziś w nocy, przesuniemy wskazówki zegarów z godziny 3:00 na 2:00. Kto lubi dłuższy sen, zyska godzinę. Kolejna zmiana, na czas letni, czeka nas w ostatnią niedzielę marca 2027 roku. Jednak ten rytuał miał już dawno przejść do historii. Od ośmiu lat Unia Europejska deklaruje, że chce z nim skończyć, a my wciąż go powtarzamy.

Dziś w nocy, przesuniemy wskazówki zegarów z godziny 3:00 na 2:00. Kto lubi dłuższy sen, zyska godzinę. Kolejna zmiana, na czas letni, czeka nas w ostatnią niedzielę marca 2027 roku. Jednak ten rytuał miał już dawno przejść do historii. Od ośmiu lat Unia Europejska deklaruje, że chce z nim skończyć, a my wciąż go powtarzamy.

Obietnica sprzed ośmiu lat

We wrześniu 2018 roku Komisja Europejska zaproponowała zniesienie sezonowych zmian czasu. Za propozycją stały m.in. wyniki konsultacji, w których 84 proc. respondentów opowiedziało się za zniesieniem zmian czasu. Parlament Europejski poparł projekt w 2019 roku. Wtedy przez chwilę wyglądało na to, że koniec zmiany czasu jest przesądzony. Projekt przewidywał, że ostatnia zmiana czasu w UE miałaby nastąpić w 2021 roku…

Mamy październik 2026, a zegarki przestawiamy dalej.

Siedem lat impasu w Radzie UE

Sprawa zatrzymała się w Radzie UE. Po raz ostatni Rada zajmowała się kwestią w 2019 r. Od tamtej pory minęło siedem lat bez przełomu. Problemem nie jest to, czy zmianę czasu znieść, tylko to, co zrobić potem. Kraje muszą się dogadać, przy którym czasie, letnim czy zimowym, chcą zostać. Jeśli każdy wybierze po swojemu, Europa może się podzielić na kilka stref czasowych, co oznaczałoby kłopoty dla transportu, logistyki i systemów informatycznych, zwłaszcza przy granicach. Dlatego nawet państwa, które popierają koniec zmian, nie mogą po prostu zrobić tego samodzielnie. Jak zwraca uwagę „Bezprawnik”, dopóki UE nie zniesie dyrektywy, Polska nie ma prawnej podstawy, żeby jednostronnie z niej zrezygnować.

W 2025 roku Polska, sprawując prezydencję w Radzie UE, próbowała ruszyć sprawę z miejsca. Komisja zapewniała wtedy, że nie wycofuje się z tematu, tylko pozostawia go państwom członkowskim, i apelowała o wznowienie rozmów.

Co dzieje się teraz

W tym roku pojawiły się nowe ruchy, ale to nadal analizy, a nie decyzje. Komisja zleciła nowe badanie, które bada 10 scenariuszy i ma się zakończyć do końca 2026 roku. Jednocześnie, jak podaje „Gazeta Prawna”, Komisja opublikowała w marcu harmonogram czasu letniego na lata 2027–2031, a Rada UE podkreśla, że ostateczna decyzja nie zapadła i nie ma wyznaczonego terminu jej podjęcia. Polska proponuje też dwuletni eksperyment ze stałym czasem letnim w całej UE, ale jest to na razie tylko pomysł.

Czy to rzeczywiście szkodzi?

Argumenty przeciwników są znane. Zmiana czasu miała oszczędzać energię, ale współczesne badania wykazały, że ta korzyść jest marginalna. Krytycy wskazują też na zdrowie: nawet niewielkie przesunięcie rytmu dobowego działa na organizm jak miniaturowy „jet-lag”, a adaptacja do zmiany marcowej potrafi trwać nawet tydzień. Warto jednak zachować proporcje. Specjalista od zaburzeń snu cytowany przez PAP zaznaczał, że sama zmiana czasu nie jest zwykle główną przyczyną problemów zdrowotnych. Najbardziej dotyka osób, które i tak mają kłopoty ze snem. To jednak wystarczy, by wielu Europejczyków uznało ją za uciążliwy przeżytek.

Kiedy więc ostatnie przestawienie?

Wciąż nie wiadomo. Dziś w nocy przestawiamy zegarki, a w marcu zrobimy to znowu. Dopóki 27 rządów nie ustali, który czas wybiera i kiedy, ten rytuał będzie wracał dwa razy w roku, i to już dziewiąty rok po tym, jak Bruksela obiecała mu koniec.