W większości rodzin z pokolenia na pokolenie zachowuje się pamięć o tych, którzy odeszli. Opowiada się o ich życiu, o tym, jacy tym byli. Ta umiejętność pamiętania dotyczy wszystkich narodów: Polaków, Niemców, Francuzów itd. Właściwie można powiedzieć, że formy, bez względu na szerokość geograficzną i pochodzenie potomków, są takie same. Przechowuje się albumy ze zdjęciami, jakieś pamiątki z rodzinnych spotkań bądź uroczystości, czasami części garderoby.
Szczególną rolę odgrywa pamięć o miejscach ważnych dla rodziny, o małych ojczyznach. Zwłaszcza takich, które zostały na zawsze utracone. Kogo dotyczy taka pamięć najczęściej? Na pewno emigrantów. Opuszczając swój kraj, tracą swoje otoczenie – zapach domu i drzew przed nim rosnących, melodię ulic swoich miast, znajome drogi i ścieżki.
Dobrze, kiedy mogą odwiedzać miejsca, które dobrowolnie lub pod przymusem opuścili. Dobrze, kiedy mogą wziąć do ręki stare zdjęcia, przyjechać, stanąć obok. Zobaczyć miejsca, których sami do tej pory nie znali, ale które były ważne dla ich bliskich.
Z taką pamięcią stykamy się w naszym Miejscu Pamięci Stalag VIII A. Przyjeżdżają potomkowie byłych jeńców, często bardzo już wiekowi w towarzystwie własnych dzieci, czyli wnuków tamtych żołnierzy. Niekiedy są to goście z innych kontynentów. Spacerujemy z nimi ścieżkami byłego obozu, opowiadamy o naszej pracy. Często zostawiają nam różne pamiątki rodzinne, zdjęcia, listy.
Były stalag odwiedza też pewna szczególna rodzina. To potomkowie najstarszego brata ostatniego niemieckiego księdza w Zgorzelcu, proboszcza kościoła pod wezwaniem św. Bonifacego, Franza Scholza. Scholz bywał w stalagu, odprawiał msze, uczestniczył w pogrzebach. Był też duszpasterzem polskich robotników przymusowych w tej okolicy.
W tym roku po raz drugi przyjechała Michaela Brauburger z mężem. Spotkaliśmy się w kościele św. Bonifacego podczas niedzielnej mszy 25 października. Celebrujący eucharystię kapłan powitał ich uroczyście w języku niemieckim.
Pod koniec mszy Michaela Brauburger przemówiła do zebranych w kościele wiernych. Mówiła o rodzinnej pamięci związanej z tym miejscem, o tym, jak ważnym przeżyciem dla całej rodziny jest kontakt i z parafią i z byłym stalagiem.
Podziękowała za szacunek i życzliwość, z którymi spotkała się po raz kolejny w kontakcie z proboszczem parafii, ks. Maciejem Wesołowskim.
Podziękowała również za upamiętnianie Franza Scholza w mieście i na terenie byłego stalagu.
Na budynku przy ulicy Czachowskiego 7 znajduje się tablica upamiętniająca księdza Scholza. Tam mieszkał, na pierwszym piętrze. Tablicę odsłonięto staraniem Fundacji Pamięć Edukacja Kultura we wrześniu 2018 r. Teraz rodzina sfinansowała krzew rododendronu, który przyozdobił trawnik przed budynkiem. Na Ścieżce Pamięci na terenie byłego obozu znajduje się tablica poświęcona życiu religijnemu jeńców. I tam, na tej tablicy, także spotykamy się z podobizną Franza Scholza.
Drugim etapem wizyty rodziny był przyjazd brata Michaeli, Stefana Brauburgera, historyka i współautora filmów dokumentalnych. Nie przyjechał sam, lecz w towarzystwie ekipy telewizji niemieckiej, programu ZDF, w celu nakręcenia ujęć do filmu, którego tematem będzie Europa w nowym wydaniu, czyli po przyjęciu do Unii nowych państw członkowskich.
Interesuje go Europamiasto Zgorzelec-Görlitz. Co to oznacza, jakie cele są wspólne, jakie nowe możliwości dla mieszkańców Zgorzelca i Görlitz powstały w wyniku rozszerzenia Unii Europejskiej i wstąpieniu do niej Polski? Co można jeszcze poprawić, zmienić, aby mieszkańcy obu miast czuli się dobrze po każdej stronie dzielącej ich miasta rzeki.
Na ten temat rozmawiał ze mną na moście Staromiejskim niemiecki dziennikarz Mirko Drotschmann, niezwykle sympatyczny człowiek. Kiedy zapytał mnie, co chciałabym z tego miejsca przekazać innym Europejczykom, powiedziałam, że przykład Zgorzelca i Görlitz jest niezwykle symbolicznym dowodem na to, że z wrogów można stać się przyjaciółmi, a wola szczęśliwego i mądrego życia jest tak silna, iż potrafi pokonać wszelkie uprzedzenia.
Spotkanie zakończyliśmy w Europejskim Centrum, na terenie byłego obozu. To też jest przykład na to, że mądrzy ludzie umieją pracować ze sobą, nawet mając za sobą takie ciężkie traumy. Pracować nad przeszłością dla przyszłości.
Dziękuję rodzeństwu, Michaeli i Stefanowi Brauburgerom za pamięć o Zgorzelcu i miejscach związanych z Franzem Scholzem.
Kinga Hartmann-Wóycicka
Fundacja Pamięć Edukacja Kultura